Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec - Robert Kiyosaki

Bogaty Ojciec - Zostaw szefa! Pracuj tylko dla siebie!

 Przeczytaj zanim zapłacisz - Pobierz darmowe eBooki Złotych Myśli

 

ROZWÓJ

 

 

ZOBACZ TAKŻE

Podstawy

Inteligencja

Nieruchomości

Rozwój osobisty

Aktywa finansowe

 

Inwestuj z nami:

forum inwestycyjne

blogi inwestorów

 

 

 

Podstawy inwestowania

Dobre i złe wiadomości

Zniszczenie WTC w Nowym Jorku w dniu 11 września 2001 r. było bardziej niż przerażające. Jak mógł ktoś dokonać czynu, który przekracza moje wyobrażenia? Gdy następnie pojawiły się wiadomości o wągliku przesyłanym w poczcie - wszystkim, co mogłem zrobić, było pokiwanie głową z niedowierzaniem. Jak wiele złych wiadomości jesteśmy w stanie znieść? Wszystko to pogarszają jeszcze media, w których bez przerwy podaje się złe wiadomości i na okrągło je powtarza. Kończy się jeden program mówiący o wągliku i natychmiast zaczyna się następny, w którym dyskutuje się tę samą niepomyślną informację. Ile można znieść? Czy istnieją jeszcze jakieś dobre wiadomości?

Pozytywna a negatywna informacja

Odpowiedź brzmi: „Istnieją”. Należy być jednak roztropnym. Większość ludzi bardzo się dzisiaj stara, aby myśleć pozytywnie. Choć pozytywne myślenie jest dobre, czegoś mu brakuje. Tym czymś jest brak odniesienia do rzeczywistości, ponieważ rzeczywistość tworzą pozytywne i negatywne aspekty. Ludzie, którzy myślą jedynie pozytywnie, żyją w surrealistycznym świecie marzeń i nie zauważają prawdziwego świata. Pozytywni myśliciele wypowiadają takie stwierdzenia: „Wkrótce rzeczy powrócą do normy”, „Ta wojna niedługo się skończy”, „Giełda akcji odbije się w 2002 r.”, „Mój plan emerytalny ma się niezbyt dobrze, ale giełda zawsze powracała do równowagi”. Pozytywne myślenie powoduje ugrzęźnięcie i zatrzymanie ludzi w czasie - podobnie jak i negatywne myślenie. Myślący pozytywnie i myślący negatywnie często pozostają z tyłu, gdy sytuacja powraca do normy. Jeśli chcesz, aby w najbliższej przyszłości dobrze Ci się wiodło, musisz robić coś więcej, aniżeli tylko myśleć pozytywnie. I oczywiście o wiele więcej niż myśleć tylko negatywnie. Dzisiaj rzeczy mają się inaczej.

Poniższy tekst jest fragmentem książki, nad którą obecnie pracuję. Opowiada on o tym, jak bogaty ojciec uczył mnie widzieć przyszłość. Ponieważ pewne rzeczy są bardzo aktualne obecnie, zmodyfikowałem to nieco i udostępniam Czytelnikom już teraz.

Byki, niedźwiedzie i kurczaki

Bogaty ojciec, ucząc mnie wiele lat temu zalecał, aby myśleć w sposób wykraczający poza pozytywne myślenie. Mawiał: „Jeśli chcesz odnosić sukcesy, musisz umieć dostrzegać dobre wiadomości w złych i złe w dobrych”. Podążając za tym, byłem w stanie przewidzieć, że nadchodzi krach na giełdzie i gdy nastąpił w 1987 r., potrafiłem dostrzec dobrą wiadomość w tych wszystkich złych wiadomościach, w przekazywaniu których lubowały się media. Po krachu 1987 r. wielu ludzi wycofało się z giełdy. Bogaty ojciec mawiał, że: „w każdej sytuacji rynku można dostrzec byki, niedźwiedzie i kurczaki”. Wkrótce po krachu 1987 r. kurczaki zdecydowanie przewyższyły liczbę byków i niedźwiedzi. Ludzie myśleli pozytywnie i wyczekiwali z boku na poprawę. Problem polegał na tym, że poprawa nie przyszła, a kraj pogrążył się w recesji. Kurczaki wpadły w depresję i kontynuowały wyczekiwanie na poprawę sytuacji. Podczas, gdy one wyczekiwały, Irak zaatakował Kuwejt i w Zatoce Perskiej rozpoczęła się wojna. Gdy wojna zakończyła się i wojsko powróciło do domu, recesja ustąpiła, a kurczaki lamentowały. George Bush nie został ponownie wybrany na prezydenta, mimo że wygrał wojnę. Wybrano Billa Clintona. Po przegranej Busha, nagłówki w mediach obwieszczały: „Gospodarka jest wszystkim, co się liczy”. Innymi słowy, kurczaków nie obchodziło wygranie wojny. Wszystkim, co się dla nich liczyło, były ich pieniądze.

W 1994 r. rynek odbił się ostatecznie od dna i nastąpił największy w historii rynek byka. Kurczaki, wciąż niepewne wydarzeń, czekały. Wielu czekało aż do 1998 r., aby upewnić się, że dominuje rynek byka. Kiedy rynek osiągnął apogeum, kurczaki wreszcie opuściły swoje klatki i zainwestowały bez głowy (w stylu kurczaków), powtarzając: „Tym razem jest inaczej”, „Liczy się gospodarka”, „Internet i nowe technologie zrobią nas bogatymi”. W marcu 2000 r. pojawił się szczyt największej fali finansowej w historii, który się następnie załamał. Dzisiaj, gdy to piszę, wszędzie widać tylko kurze pióra.

Czy powtarza się 1987 r.?

Sławne powiedzenie Yogi Berra brzmi: „I znów mamy kolejne déjà vu”. Czy zatem powtarza się 1987 r.? Możemy zauważyć różne podobieństwa. W 2000 r. nastąpił krach na rynku, postępowała recesja, George Bush - junior został prezydentem, a w 2001 r. rozpoczęła się następna wojna w tej samej części świata. Czy znów mamy kolejne déjà vu? Nie sądzę. Tym razem wojna i recesja są bardzo odmienne od poprzednich. Jednak najważniejszym pytaniem dla nas jest: „Czy podczas całej tej wrzawy pozostaniesz bykiem, niedźwiedziem czy kurczakiem”. Dodatkowo należy zapytać: „Czy zamierzamy siedzieć i czekać na powrót sytuacji do normy?”.

Nikt nie lubi wojny, poza tymi, którzy obu stronom sprzedają broń. Wojna jest okropnością; szczególnie odczuwamy to teraz, gdy toczy się w naszych granicach. Mimo wszystko nie jest to czas na bycie kurczakiem. Podczas ostatniego krachu na rynku, ostatniej recesji i ostatniej wojny wraz moją żoną Kim analizowaliśmy sytuację, inwestowaliśmy i przygotowywaliśmy się do następnego rynku byka. W ten sposób wysunęliśmy się do przodu i osiągnęliśmy w 1994 r. finansową wolność. Podczas, gdy my postępowaliśmy naprzód, niektórzy z naszych znajomych nic nie robili. Codziennie oglądali telewizję, słuchając złych wiadomości dotyczących wojny, recesji i zwolnień pracowników. Dzień i noc pogrążali się w złych wiadomościach. Zamiast przygotowywać się do następnego boomu, siedzieli, myśląc pozytywnie i czekając na powrót wydarzeń do normalności. Gdy rynek ostatecznie zmienił się, nie byli przygotowani i nie zauważyli największej w historii świata zmiany na rynku. Kiedy to dotarło już do nich, na rynku panował okres szalejącego byka i gdy ostatecznie weszli na giełdę, było zbyt późno, więc zostali zgilotynowani. To jest cena bycia kurczakiem. Gdy rynek byka przechodził w rynek niedźwiedzia, w 1998 i 1999 r., kurczaki wkraczały na giełdę. Nie pozwól, aby tym razem Tobie się to przydarzyło.

Bez względu na to, jak się źle mają obecne wydarzenia, jest to czas przygotowywania się i nauki, a nie ukrywania w klatkach dla kurczaków. Pomimo złych wiadomości, jakie napływają codziennie, należy robić więcej, aniżeli tylko myśleć pozytywnie. Kurczaki myślą pozytywnie i wyczekują na powrót sytuacji do normy. Atak na WTC zmienił świat na zawsze. Choć czasy te zastraszają, teraz jeszcze bardziej niż dotychczas należy dostrzegać pozytywne aspekty w negatywnych wydarzeniach, uczyć się, analizować, nabywać nowe umiejętności i przygotowywać się do odważnego ruchu naprzód.

Choć jestem optymistą, jeśli chodzi o przyszłość, uważam, że obecny krach na giełdzie, obecna recesja i obecna wojna różnią się od poprzednich. Tym razem wojna odbywa się w naszych granicach, a obecna recesja może przekształcić się w depresję, jeżeli nie będziemy ostrożni. Historia ukazuje, że co jakieś 75 lat ma miejsce depresja. Od ostatniej depresji mija 72 lata. Jeżeli będzie miała miejsce depresja lub głęboka recesja, obawiam się, że wiele funduszy inwestycyjnych oraz funduszy emerytalnych na wiele lat popadnie w kłopoty, a część z nich nie wydźwignie się z upadku, grzebiąc nadzieje wielu milionów osób na pewną emeryturę. Innymi słowy wątpię w to, że gospodarka odbije się od dna bez większych problemów, jak to miało miejsce w 1994 r. Osobiście jeszcze intensywniej analizuję i poszerzam swoje umiejętności biznesowe i inwestycyjne. Ja również muszę być bardziej przewidujący i lepiej przygotowany, aby postąpić naprzód. Ja również nie mogę spocząć na sukcesach i laurach z przeszłości. Z moim finansowym zabezpieczeniem związane jest ryzyko, podobnie jak ma się to w Twoim przypadku. Nikt nie posiada kryształowej kuli, ale wiemy, że należy być przygotowanym na wszystko. Obecnie musimy być bykami i niedźwiedziami w jednej osobie, jeśli chcemy być przygotowani na przyszłość. Jeżeli jesteś przygotowany, poradzisz sobie w sensie finansowym, nawet jeśli w poślizgu wpadniemy w głęboką recesję lub nawet depresję. Obecnie jest czas przygotowywania się do przyszłości. Przyszłości, która będzie bardzo odmienna od obecnej teraźniejszości.

Dlaczego teraz jest najlepszy czas na zmiany?
Pewnego dnia zadzwonił kolega, z którym latałem w szkole pilotażu, a potem w Wietnamie i powiedział: „Ponownie straciłem pracę. Co robić?”

Wraz z Jimem przebrnęliśmy najpierw przez szkołę pilotażu, a potem przez Wietnam. Kiedy powróciliśmy do Stanów, on zatrudnił się jako pilot linii lotniczych, a ja zacząłem budować swój biznes. Jim bezgranicznie uwielbiał swoją pracę. Uwielbiał latanie oraz firmę, w której pracował. Na nieszczęście była to Pan American – firma, która wypadła z biznesu, choć w pewnym okresie była to linia lotnicza numer jeden w Ameryce – jak zapewne pamiętają ci, którzy żyją dostatecznie długo. Po okresie pięciu lat pracy w różnych zawodach, znów otrzymał pracę pilota w liniach, których nie wymienię, gdyż wciąż istnieją, choć balansują na granicy opłacalności. To te linie zwolniły go.

„Mam 53 lata” – powiedział Jim. „Dwoje moich dzieci wciąż uczęszcza do szkoły. Nie posiadam żadnych oszczędności potrzebnych na okres emerytalny. A co najgorsze - jak znaleźć pracę, która zapewni mi 85.000 dolarów rocznie, gdy wszystkie moje umiejętności są związane z pilotażem?”

Ci, którzy przeczytali moje książki lub wzięli udział w moich seminariach, zapewne wiedzą, co myślę na temat bezpieczeństwa kojarzonego z pracą na etacie. Od lat powtarzam: „Bezpieczeństwo pracy na etacie jest przestarzałym pomysłem”. Twierdzę tak, gdyż tego rodzaju zabezpieczenie było przedmiotem zainteresowania moich rodziców – generacji II wojny światowej. Moi rodzice wzrośli w okresie depresji gospodarczej, więc dla nich zdobycie pracy było wyzwaniem. Gdy ją znaleźli, trzymali się jej przez okres najlepszych lat życia. Kiedy już przeszli na emeryturę, nie musieli się martwić, gdyż państwowa emerytura i świadczenia zdrowotne zapewniły opiekę na czas zakończonej aktywności zawodowej. My nie posiadamy tego luksusu.

Dla urodzonych po II wojnie światowej bezpieczeństwo pracy na etacie nie jest problemem. Twierdzę tak, gdyż istnieje pełno etatów. Zawsze pamiętaj, że McDonald wciąż zatrudnia. Pomocy szukają też różne inne firmy. Zatem znalezienie pracy nie jest problemem. Problemem jest długoterminowe finansowe przetrwanie. W przypadku Jima, mojego kolegi, dobrze wykształconego, posiadającego duże umiejętności i ciężko pracującego – pytanie brzmi: „Gdzie może on znaleźć następną pracę pilota, w której płacą tyle, ile on potrzebuje – w czasach, kiedy ma miejsce redukcja etatów w liniach lotniczych? W jaki sposób może on kontynuować spłacanie pożyczki hipotecznej na dom, opłacanie studiów dzieci oraz wystarczająco dużo odkładać na czas emerytalny?

Kiedy Jim poprosił mnie o radę, odpowiedziałem: „Gdy tym razem znajdziesz pracę – dlaczego nie miałbyś prowadzić jakiegoś biznesu po godzinach?”

„Jakiego rodzaju biznesu” – spytał.

„Dlaczego nie zacząć budować w swoim wolnym czasie biznesu związanego z marketingiem sieciowym? Dlaczego nie zacząć budować czegoś, co posiadasz na własność i co możesz nadzorować?”

„To nie to” – odpowiedział. „Chcę jedynie dobrze płatnej pracy. Chcę ponownie latać. Nie jestem zainteresowany marketingiem sieciowym. Mimo wszystko dziękuję za radę. Skontaktuję się z tobą ponownie, gdy znajdę nową pracę w jakichś liniach. Uwielbiam latanie i to jest wszystko, co chcę robić”.

Jim nie skontaktował się już ze mną. Upłynęły trzy tygodnie. Wygląda na to, że nie podobała mu się moja rada, ale Tobie chciałbym wyjaśnić, dlaczego dałem mu taką radę. Gdy to piszę, prezydent Bush jest w Chinach, a nasze wojska są w Afganistanie. Jeśli nie widzisz napisu, pozwól, że otworzę Ci oczy. Czasy bezpiecznej pracy na etacie i funduszy powierniczych rosnących 20% rocznie już przeminęły. Jeżeli myślisz, że Twój fundusz powierniczy zapewni Ci wszystko, gdy przejdziesz na emeryturę – twierdzę, iż okaże się, że trzeba było lepiej planować. Dlaczego? Ponieważ to, co stało się z moim kolegą Jimem, stanie się z milionami ludzi. Idea wysoko płatnej pracy i funduszy emerytalnych, które wzrastają o 20% rocznie jest przestarzałym pomysłem. Ameryka jest w stanie wojny, walcząc z niewidzialnym wrogiem. Wrogiem, który nie posiada kraju. Na dodatek oczekuje się, że Chiny prześcigną Stany Zjednoczone, jako potęgę finansową, w ciągu mniej niż 10 lat. Nie potrzeba kryształowej kuli, aby dostrzec, że w Ameryce będzie istniało wiele miejsc pracy, ale coraz mniej będzie wysokopłatnych etatów. Dlaczego? Ponieważ Chińczycy są sprytni, ciężko pracują i godzą się na niższą, o wiele niższą zapłatę.

Jack Welch, emerytowany dyrektor generalny General Electric, rzekł niedawno: „20 do 30 procent tego, co się produkuje w Ameryce, będzie wkrótce produkowane w Chinach”. Jeśli więc chcemy konkurować z Chinami w światowej gospodarce, musimy produkować mniejszym kosztem albo utracimy pozycję. Wysokokwalifikowany pilot, taki jak mój kolega Jim, musi pracować za mniej, jeśli chce mieć pracę. Piloci muszą pracować za mniej i wielu innych profesjonalistów musi pracować za mniejsze stawki i wytwarzać więcej, jeżeli chcą przetrwać. Jeśli oglądasz wiadomości - pomiędzy informacją o węgliku i o wizycie prezydenta Busha w Chinach, możesz zauważyć, jak Bill Gates i inni amerykańscy liderzy biznesu ściskają sobie dłonie z Chińczykami. Warto podkreślić, iż ci amerykańscy liderzy nie znaleźli się tam dlatego, że lubią chińskie jedzenie.

Powodem, dla którego zasugerowałem mojemu koledze Jimowi, aby został właścicielem biznesu był fakt, że jest to mądra strategia – szczególnie w obecnym czasie. Rozpoczęcie własnego biznesu umożliwia pewien zakres kontroli nad własnym życiem. Jeżeli myślisz, że Twój szef lub firma może ochronić Cię przed siłami geopolitycznymi, które są dzisiaj aktywne, myślę, że powinieneś to przeanalizować. Istnieje taka stara piosenka, która mówi: „Lepiej zacznij pływać, bo inaczej utoniesz jak kamień, gdyż czasy się zmieniają”. Nasi przywódcy przebywają w Chinach, a nie w strefie wojennej. To powinno dać Ci do myślenia, jak bardzo rzeczy będą się zmieniać i to wkrótce.

Powodem, dla którego zalecam marketing sieciowy jest to, iż jest to biznes przyszłości. Cofając się do późnego okresu lat 90-tych, często trudno było rozmawiać z ludźmi na temat marketingu sieciowego, gdyż gospodarka USA była bardzo silna, a fundusze powiernicze rosły 20% rocznie. Te dni już jednak przeminęły. Jeśli kiedykolwiek chciałeś wysunąć się naprzód, obecnie jest właściwy czas na otwarcie swego umysłu i przyglądnięcie się temu biznesowi przyszłości. To jest właściwy czas na rozmowy z ludźmi, którzy również poszukują nowych rozwiązań i nowych sposobów znajdowania realnego i długoterminowego finansowego zabezpieczenia. Marketing sieciowy jest jednym z rodzajów aktywów. To jest biznes. Jeśli pracujesz intensywnie i budujesz ten biznes, przyniesie Ci on dodatkową gotówkę, za którą możesz nabyć nieruchomości i akcje giełdowe, które z kolei dadzą Ci prawdziwe długoterminowe finansowe zabezpieczenie. Zabezpieczenie, które możesz przekazać swoim bliskim. Nie możesz tego uczynić ze swoją pracą etatową – bez względu na to, jak duże zabezpieczenie jest z nią związane.

Mój kolega Jim jest również ofiarą wydarzeń 11 września. Problem polega na tym, że nie wykazuje on woli dokonania zmian. Przewiduję, że dla tych pracowników, którzy są dobrze wykształceni i posiadają duże umiejętności i ambicje następne lata będą bardzo ciężkie. Dlaczego? Ponieważ pracownicy posiadający dobre wykształcenie, duże umiejętności, duże ambicje i dobre płace są pierwszymi do zwolnienia w procesie konsolidacji. Kiedy już pozostaną bez pracy, właśnie im jest najtrudniej poszukać następnego zatrudnienia, które zapewni płacę do jakiej nawykli. W epoce industrialnej, jeżeli posiadałeś dobre wykształcenie, duże doświadczenie i ciężko pracowałeś, byłeś poszukiwany. W epoce informacyjnej doświadczenie i wiek są pasywami, a nie aktywami. Zatem z każdym rokiem trudniej jest zostać pracownikiem i znaleźć dobrze płatną pracę związaną z nową gospodarką. Mój bogaty ojciec często mawiał: „Zasady zmieniły się. Jeśli chcesz sobie dobrze radzić, zmieniaj się wraz z nimi”. Znajdujemy się niestety w okresie kryzysu. Bez względu na te okoliczności, dla tych, którzy są odważni, nadszedł czas dokonania zmian, które przyniosą Ci finansowe zabezpieczenie będące czymś o wiele lepszym, aniżeli bezpieczeństwo pracy zarobkowej.

Przygotowywanie się do depresji
W XVI wieku Nostradamus przepowiedział, że w lipcu 1999 r. pojawi się trzeci antychryst. W wigilię nowego millennium tysiące ludzi oczekiwały końca świata.

Prawdą jest, że poprzez wieki wielu ludzi przepowiadało, iż około 2000 r. świat bardzo się zmieni.

Myślę, że po wypadkach związanych z WTC, pytanie, które większość z nas powinna stawiać, dotyczy tego, jak ludzie przewidują przyszłość.

Moi ulubieni pisarze - to James Dale Davidson i Lord William Rees-Mogg. Są oni wysoko cenionymi znawcami historii ekonomii. Już na wiele lat przed atakiem na WTC, w 1993 r., rozważali możliwość ataku terrorystów na USA. W książce pt. „The Great Reckoning” (wielki rozrachunek) przepowiedzieli światową depresję i opisali, jak powinniśmy się do niej przygotować. Nawet, jeśli nie wierzysz w możliwość przepowiadania przyszłości, myślę, że powinieneś przeczytać tę książkę. Zapewne otworzy Ci ona oczy i być może naprowadzi Cię na właściwą drogę – drogę, na której Ci się powiedzie – bez względu na to, czy przepowiednia ma szansę się wypełnić. Właściwe pytanie brzmi: „Czy jesteś przygotowany na depresję – jeśli ona nadejdzie?”

Nie twierdzę tutaj, że depresja nadchodzi. Faktem natomiast jest, że po przeczytaniu wspomnianych książek, wraz z moją żoną Kim użyliśmy słów przestrogi, aby przygotować się do przyszłej gospodarki - obojętnie - dobrej czy złej. Z początku słowa autorów dotyczące depresji przestraszyły nas, ale jak zapewne pamiętasz, w pierwszym artykule tego cyklu napisałem, że przyszłość jest widziana w świetle złych, a nie dobrych wiadomości. Ponieważ autorzy książki ostrzegają, użyliśmy swojego strachu do stania się silniejszymi, a nie do życia w zastraszeniu, jak zbity pies.

Wraz z Kim już od ośmiu lat jesteśmy w sferze przygotowań. To była jedna z najlepszych decyzji naszego życia. Słowa ostrzeżenia pochodzące od autorów spowodowały, iż staliśmy się pilniejsi i nabyliśmy lepszą wiedzę. Zadaniem tych artykułów oraz zawartych w nich pytań jest pobudzenie Cię do zadania sobie pytania: „Jak sobie poradzę, jeśli nadejdzie depresja?” Czy Ty i Twoi bliscy dobrze zniesiecie ten okres, czy też pogrążycie się w tarapatach wraz z milionami innych ludzi, którzy nie są przygotowani na ewentualność depresji?

Poniżej podaję pięć punktów, które pomogą Ci w przygotowaniach:

1. Czy posiadasz wystarczające oszczędności, aby pokryć swoje koszty przez okres dwóch lat?

2. Czy posiadasz złote monety stanowiące ekwiwalent sześciomiesięcznych kosztów życia i są one zdeponowane w bezpiecznym miejscu? Monety te są zabezpieczeniem na wypadek, gdyby waluta USA została bardzo zdewaluowana.

3. Jak wygląda stosunek Twojego zadłużenia do wartości netto posiadanego majątku? Np. jeśli Twój dom jest wart 100.000 dolarów, a powyższy stosunek wynosi 1:1 – oznacza to, iż posiadasz 50,000 dolarów w wartości domu, a 50,000 dolarów stanowi Twój dług hipoteczny.

4. Czy Twój biznes lub firma, dla której pracujesz, przebrnie depresję w dobrej kondycji? Jeżeli nie, rozpocznij działalność prowadzoną w wolnym czasie. Nasze biznesy są tak pomyślane, że osiągają dobre wyniki w dobrych okresach gospodarczych, a w czasie depresji będą się miały jeszcze lepiej. Działalnością prowadzoną po godzinach, która będzie się miała dobrze w okresie zastoju gospodarczego, jest biznes związany z marketingiem sieciowym. W okresie depresji wielu ludzi będzie skłonnych przyłączyć się do firmy prowadzącej marketing sieciowy.

5. Czy posiadasz techniczne umiejętności pozwalające być inwestorem? Czy potrafisz kupować nieruchomości, opcje na giełdzie oraz rozwijać biznes? Czy posiadasz również zasoby finansowe lub zabezpieczenie finansowe, które zapewni pieniądze na rozpoczęcie inwestowania, kiedy akcje giełdowe, nieruchomości i biznesy staną się dostępne po okazyjnych cenach?

Istota sprawy jest następująca. Nawet, jeśli depresja nie wystąpi, bycie przygotowanym na nią jest rozsądnym sposobem kierowania swoim życiem i swoimi inwestycjami. Po przeczytaniu „The Great Reckoning”, wraz z Kim zaczęliśmy uporządkowywać nasze finanse osobiste i biznesowe. Dzięki temu bardzo dobrze powiodło się nam, gdy gospodarka miała się dobrze i jesteśmy przygotowani na zły okres gospodarczy, więc będzie się nam wiodło równie dobrze.

Zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych osób te pięć punktów może wyglądać jak trudne zadanie, jednak zapewniam Cię, iż jest to wykonalne. Wymaga to planu, poświęcenia i doedukowania się. Jeżeli jesteś na to przygotowany, będziesz w stanie wprowadzić w życie te pięć punktów. Jeśli już coś robisz w tym kierunku – bierzesz udział w kursach, czytasz książki, słuchasz kaset itp. – gratuluję. Jesteś na dobrej drodze. Będziesz przygotowany na wyzwania nadchodzących lat, które zapowiadają się jako trudne pod względem finansowym. Tak naprawdę - to nie ma znaczenia, czy Nostradamus miał rację czy też nie - lub czy depresja będzie miała miejsce. Prawdziwą kwestią jest to, na ile jesteś przygotowany na przyszłe wydarzenia – bez względu na to, co się wydarzy. I tylko to ma tak naprawdę znaczenie.

Gdy nadchodzą ciężkie czasy, masz okazję przywołać tę część swojej osobowości, która jest silna i zdolna przystosować się do zmian. Wierzę, że w każdym z nas istnieje taka część osobowości, która jest w stanie sprostać wszelkim wyzwaniom, które życie stawia na naszej drodze. Bogaty ojciec często przypominał mi, że w niepewnych czasach ludzie promieniują tym, co w nich największe. Oczekuj w nadchodzących latach nowych wyzwań i pozwól, aby doszło do głosu to, co w Tobie największe.

Przyszłość wygląda bardzo dobrze dla tych, którzy są na nią przygotowani. Życzę Ci świetlanej finansowej przyszłości, bez względu na to, jaką drogą ta przyszłość podąży.

Zbyt wielu bogatych na rządowym wsparciu
Davidson i Rees-Mogg w książce Sovereign Individual stwierdzają, że w ciągu nadchodzących lat Ameryka będzie podupadać, ponieważ stała się państwem rozbudowanej opieki społecznej, w którym każdy oczekuje od rządu, iż ten zaopiekuje się nim, kiedy nadejdą ciężkie czasy. Pisząc to, mieli na myśli miliony ludzi i firm, oczekujących, iż rząd zaopiekuje się nimi. Do tej grupy należą miliony: pracowników państwowych, będących już na emeryturze, pobierających zasiłki, korzystających z subsydiowanej opieki medycznej oraz wielkie firmy oczekujące, że rząd poratuje je, gdy się znajdą w tarapatach.

Wkrótce po ataku na WTC słowa Davidsona i Rees-Mogga spełniły się. Natychmiast po tym wydarzeniu wszystkie wielkie linie lotnicze zaczęły żebrać o pieniądze od rządu federalnego. Choć winą obarczały nieszczęśliwe wypadki września 2001r., faktem jest, że wiele z tych linii miało już finansowe problemy przed 11 września 2001r. Tragiczne wydarzenie dostarczyło im pretekstu do ubiegania się o większą ilość pieniędzy od rządu federalnego, mających stanowić wsparcie.

W następnych miesiącach coraz więcej ludzi i firm domagało się od rządu federalnego jakiejś formy zapomogi. Mentalność oczekiwania na fundusze z rządowej kabzy jest jedną z podstaw przepowiedni autorów książki, którzy twierdzą, iż Ameryka będzie w kłopotach finansowych. Po prostu istnieje zbyt wielu ludzi posiadających mentalność „wyczekiwania rządowej pomocy”. Tym, co pociągnie Amerykę w dół nie będzie terroryzm przybywający z zewnątrz. To będzie finansowa słabość mająca swoje źródło wewnątrz kraju. Ameryka ma zbyt wielu bogatych ludzi polegających na rządowym wsparciu.

Davidson i Rees-Mogg przewidują, że rząd dokona dwóch rzeczy, aby sprostać żądaniom milionów ludzi potrzebujących rządowego wsparcia. Po pierwsze, zwiększy podatki tych, którzy mają pieniądze, a po drugie, będzie drukował więcej pieniędzy. Oba posunięcia w dużym stopniu nadwerężą dobry stan finansów u tych, którzy pracowicie próbują stać się niezależnymi finansowo i nie oczekują rządowej pomocy.

Autorzy książki twierdzą dalej, że coraz więcej zamożnych ludzi będzie poszukiwało rządów posiadających uznanie i odpowiedzialnych za swe decyzje, będą zaś unikać rządów, które stosują kary w stosunku do bogatych. Jak widać to coraz wyraźniej, nastawienie takie zdobywa coraz większą popularność. Jednym z powodów, dla którego stan Nevada jest tak atrakcyjny dla bogatych jest to, iż chroni ich przed rządem federalnym. Davidson i Rees-Mogg uważają, że przyszłość biznesu nie będzie znajdować się w innym stanie czy w innym kraju. Nowym offshore będzie przestrzeń internetowa – świat, w którym rządy nie mogą węszyć. Nie twierdzę, że to jest nieprawda i nie sugeruję, iż powinno się robić coś, co jest wykroczeniem przeciw prawu jakiegoś państwa. Autorzy książki twierdzą natomiast, że ludzie, którzy będą karani podatkami, to ci, którzy są ciężko pracującymi, którzy są finansowo odpowiedzialni i którzy płacą podatki.

Podniosłem tutaj opisywaną kwestię, gdyż twierdzę, że nie musisz łamać prawa, aby zminimalizować swoje podatki. Możesz to robić w legalny sposób, o ile posiadasz właściwych doradców podatkowych i prawników. Ucząc się strategii inwestycyjnych od dobrych doradców, nabywasz wiedzy o tym, jak bogaci w legalny sposób minimalizują i kontrolują swoje podatki. Jak wielu z nas wie, tymi którzy płacą największe podatki, są ludzie wykonujący etatową pracę. W miarę, jak Ameryka potrzebuje coraz większych podatków, ci ludzie będą musieli udźwignąć na swoich barkach największy ciężar opodatkowania. W niedalekiej przyszłości praca na etacie będzie nie tylko ryzykowna, ale też bardzo kosztowna, gdyż podatki są naszym największym pojedynczym obciążeniem.

Nadszedł czas, abyś stał się doświadczonym inwestorem oraz dobrze poinformowanym podatnikiem. Zarabianie pieniędzy ciężką pracą, a następnie oddawanie ich bogatym, którzy egzystują dzięki dotacjom państwowym, nie jest oznaką finansowej inteligencji. Przynajmniej nie dla mnie. Dlaczego miałbym dostarczać zasobów pieniężnych właścicielom linii lotniczych? Wierzę w płacenie sprawiedliwych podatków, ale nie chcę opłacać ludzi, którzy błędnie zarządzają interesem, a następnie oczekują, że rząd ich wesprze. Co byś pomyślał o mnie, gdybym oczekiwał od rządu zaopiekowania się mną?

Bez względu na to, czy się ze mną zgadzasz w kwestii wspierania linii lotniczych przez rząd, czy też nie – braki z zakresu wiedzy o podatkach prowadzą do finansowej zapaści. W niedalekiej przyszłości będziesz prawdopodobnie pracował jeszcze ciężej i płacił jeszcze wyższe podatki. Dla mnie nie oznacza to finansowej inteligencji. Niektórzy twierdzą, że doedukowanie się i korzystanie z dobrych doradców jest drogie. Ja twierdzę, że o wiele większą cenę płaci się za niewiedzę.

Wiele lat temu mój biedny ojciec rzekł:

„Bogaci wykorzystują biednych. Rząd chroni biednych i klasę pracującą przed bogatymi”.

Bogaty ojciec widział to inaczej, mówiąc:

„Jeśli chcesz być bogaty, musisz chronić siebie przed tymi, którzy wierzą w zabieranie bogatym i rozdawanie biednym. Tak naprawdę to biedni nigdy nie otrzymują pieniędzy. Jedynymi, którzy otrzymują pieniądze są ci, którzy je zabierają”.

W nadchodzących latach Ameryka stanie się krajem opieki społecznej w jeszcze większym stopniu niż jest obecnie, a walka o podatki zostanie rozstrzygnięta. Jeśli oczekujesz dla siebie lepszej przyszłości, ucz się od tych, którzy już dotarli tam, dokąd ty zmierzasz. Czytaj stosowne książki, słuchaj kaset edukacyjnych i bierz udział w seminariach. Zgodnie z tym, co twierdzi moja księgowa, Diane Kennedy, statystyczna osoba, mająca 50 lat, zapłaci do osiągnięcia tego wieku 500 tys. dolarów w podatkach i będzie miała w tym czasie mniej niż 5 tys. dolarów oszczędności. Jeżeli to nie jest rabunek – pozostań tam, gdzie jesteś. Opodatkowanie osób nie mających ochrony przed fiskusem oraz nie posiadających należytej wiedzy będzie jeszcze większe w przyszłości.

Jak wspomniałem, nie mam nic przeciwko płaceniu swojej sprawiedliwej części podatków. Jednak płacenie za błędy bogatych nie jest słuszne – przynajmniej dla mnie. Jeśli jesteś gotowy wziąć swoją finansową przyszłość w swoje ręce, będziesz musiał zacząć nadzorować podatki, które płacisz. Aby to robić, należy najpierw zrozumieć podstawy przepływu pieniężnego w naszym życiu i w naszym biznesie. Należy też korzystać z porad fachowców, których darzymy zaufaniem za ich profesjonalizm.

 

 

Jakie biuro maklerskie wybrać

Koszty związane z inwestowaniem na giełdzie, podobnie jak w tradycyjnym biznesie, dzielą się na stałe i zmienne. Większość biur maklerskich systematycznie pobiera opłatę za prowadzenie rachunku - co rok, co kwartał, a niektóre co miesiąc - od 24 do 120 zł/rocznie. Jest też kilka biur, które pobierają jednorazową opłatę za założenie rachunku.

Prawie każdemu inwestorowi często potrzebne są również informacje na temat aktualnych notowań. W niektórych biurach dostęp do podstawowego serwisu (zawierającego aktualne kursy i po jednej ofercie kupna/sprzedaży) jest bezpłatny. Jednak większość pobiera opłatę miesięczną dochodzącą nawet do 20 zł za taki najprostszy serwis.

Oprócz stałych opłat, biura maklerskie pobierają również opłaty za każda dokonaną transakcję. Stawki za zlecenia złożone przez Internet są dużo niższe (3-5 razy) niż złożone drogą tradycyjną. Średnia stawka prowizji za zlecenie na rynku akcji to 0,41% - jest jednak jedno biuro maklerskie, w którym prowizje są dużo niższe niż w pozostałych. mBank pobiera tylko 0,39% od wartości każdego zlecenia. Przy małych zleceniach (od 500 do 2000 zł) warto zwrócić uwagę na minimalną prowizję pobieraną od każdej transakcji (np. 10 zł w IDM i ING, ale już tylko 5 zł w mBanku).

Duża różnorodność występuje również w przypadku transakcji na rynku obligacji. Tutaj również liderem jest Amerbrokers z prowizją na poziomie 0,18%. W pozostałych biurach od każdej transakcji możesz zapłacić prawie dwa razy więcej - do 0,3%. Natomiast rynek kontraktów terminowych rządzi się innym prawem. Tutaj nie płaci się prowizji w zależności od wielkości kontraktu czy depozytu zabezpieczającego, a od ilości zawartych kontraktów - od 11 do 15 zł za sztukę w zależności od wybranego biura maklerskiego.

Jak wynika z krótkiej analizy, najtańszym biurem maklerskim dla inwestujących w akcje i obligacje wydaje się być Amerbrokers. Warto jednak przyjrzeć się dokładniej wspomnianym na początku kosztom stałym, które w tym biurze są 2-3 razy wyższe niż w innych. Poza tym koszty nie powinny być jedynym kryterium wyboru. Warto zwrócić uwagę np. na wygodny interfejs, czy szybkość łącza.

 

 

Fundusze hedgingowe - moda, czy konieczność?

W terminologii finansowej termin "hedging" (zabezpieczanie) określa specyficzny rodzaj transakcji podejmowany w celu zabezpieczenia się przed niekorzystnymi ruchami cen. Z tego wynika, że określenie "fundusz hedgingowy" powinno oznaczać taki typ funduszu, który zmniejsza ryzyko, stosując różnego rodzaju strategie zabezpieczające lub podejmując wyłącznie inwestycje charakteryzujące się niskim ryzykiem. Nazwa ta ma wyłącznie historyczne korzenie i choć pierwotnie odnosiła się do zmniejszania ryzyka, obecnie obejmuje wszelkie fundusze wykorzystujące krótką sprzedaż, dźwignię finansową, faktyczne zabezpieczanie się i arbitraż.

W niektórych krajach fundusze inwestycyjne w ogóle nie mogą stosować wspomnianych technik. Dlatego są tam obecne tylko tradycyjne fundusze, które mają szereg ograniczeń prawnych i statutowych. Tak, jak w Polsce. I tak, klienci kupując fundusz akcji, muszą pamiętać o momencie wyjścia z niego, bo jeśli tego nie zrobią, to w okresie bessy zjeżdżają z cenami w dół. Fundusz bowiem, jako akcyjny, musi utrzymywać zaangażowanie w akcje np. na poziomie minimum 60%. I nic na to nie można poradzić. Może jedynie dobrać takie akcje, które mniej spadają. I potem może się pochwalić, że wynik -5% w ciągu roku jest świetnym wynikiem, gdy średnia rynku funduszy akcji zrobiła -30%. Dla klienta funduszu hedgingowego ważny jest wynik bezwzględny. Zysk 15% byłby porażką funduszu. Dla funduszu typu hedge nie ma pojęcia "zła koniunktura". Potrafi on bowiem każdą złą koniunkturę na dowolnym rynku wykorzystać i obrócić w swoje zwycięstwo. W jednej chwili bowiem fundusz potrafi olbrzymią część swoich aktywów wymienić i dostosować się do bieżącej sytuacji rynkowej.

Jedna z teorii inwestowania mówi, że dobrą strategią, jeśli chodzi o fundusze akcji, jest "kup i trzymaj", a będziesz miał średnią stopę zysku na poziomie 12%. Te dane z rynku amerykańskiego mówią jednak tylko pół prawdy. Bo jeśli uwzględnimy inflację, to stopa ta spada nawet poniżej realnych zysków z długoterminowych obligacji amerykańskich. W ten sposób zbudowanie dla siebie WOLNOŚCI FINANSOWEJ staje się bardzo trudne...

Tak więc fundusze hedgingowe (hedge funds) jawią się jako idealna alternatywa dla klasycznych funduszy. W roku 2004 nawet amerykańskie fundusze publiczne i emerytalne skusiły się na inwestycje w fundusze Hedge, by wygenerować większe zyski.

Branża ta bardzo dynamicznie ewoluuje i pełni ogromną rolę w rozwoju technik i nowych metod inwestowania. W 1990 roku było 300 dostępnych funduszy Hedge. Obecnie ich liczba przekroczyła 7000. Na koniec listopada 2004 roku szacuje się, że aktywa funduszy Hedge przekroczyły 1 bln USD. W porównaniu z rokiem 2003 procentowy wzrost aktywów wyniósł ponad 70%. I pomyśleć, że jeszcze w 1990 roku aktywa takich funduszy wynosiły niecałe 40 mld USD. To znak czasu. I efekt poszukiwań coraz bardziej wyrafinowanych narzędzi inwestycyjnych, przynoszących ponadprzeciętne stopy zwrotu. Nie można tego lekceważyć, ani przegapić swojej szansy. Bo wraz z otwarciem granic sektor ten stał się dostępny również dla inwestorów z Polski.

 

 

Jak działają opcje: poznaj podstawy obrotu opcjami

Opcje na akcje są najbardziej uniwersalnym instrumentem inwestycyjnym, jaki dotąd wymyślono. Ponieważ opcje kosztują mniej niż akcje, umożliwiają zastosowanie dużej dźwigni finansowej, co może znacznie ograniczyć ryzyko handlu lub dostarczyć dodatkowego przychodu. Mówiąc prościej, nabywcy opcji mają prawa, a sprzedawcy - zobowiązania.

Właściciel opcji ma prawo, ale nie obowiązek, do zakupu (w przypadku opcji kupna) lub sprzedaży (w przypadku opcji sprzedaży) określonych akcji lub kontraktów terminowych po ustalonej cenie do trzeciego piątku miesiąca, w którym opcja wygasa. Istnieją dwa typy opcji: opcje kupna i opcje sprzedaży. Opcje kupna dają Ci prawo zakupu określonego instrumentu bazowego. Dzięki opcjom sprzedaży natomiast, zyskujesz prawo do sprzedaży tegoż instrumentu. Ważne, żeby zapoznać się z zasadami działania obydwu typów opcji. Od tego momentu, każda strategia, którą poznasz, będzie zależała od tego, czy dokładnie je rozumiesz.

Jeśli chcesz zakupić opcje, nie jest wymagane wpłacenie depozytu zabezpieczającego, ponieważ Twoje ryzyko jest ograniczone do ceny opcji. Natomiast, na konto wystawcy opcji w momencie jej sprzedaży wpływa depozyt, który będzie mógł być zatrzymany, jeśli dana opcja nie zostanie wykonana do terminu wygaśnięcia. Jednakże, wystawcy opcji są także zobowiązani do kupna lub sprzedaży danego instrumentu bazowego, jeśli wystawiona przez nich opcja zostanie wykonana przez właściciela opcji. Stąd też, sprzedaż opcji wymaga dość dużego depozytu.

Aby handlować opcjami, musisz poznać wybrane słownictwo związane z rynkiem opcji. Cena, po której dany instrument bazowy może być zakupiony bądź sprzedany, w przypadku wykonania opcji, nosi nazwę kursu wykonania. Opcje są dostępne po kilku kursach wykonania, zarówno powyżej jak i poniżej aktualnej ceny danego instrumentu bazowego. Kurs wykonania opcji na akcje, których cena nie przekracza 25 dolarów za sztukę zmienia się zwykle o 2,5 dolara. Natomiast, w przypadku akcji, których cena jest wyższa niż 25 dolarów – o 5 dolarów.

Dzień, w którym dana opcja wygasa nazywamy terminem wygaśnięcia. Opcja na akcje wygasa wraz z zamknięciem sesji w trzeci piątek ostatniego miesiąca cyklu opcji. Wszystkie notowane opcje są dostępne w bieżącym miesiącu oraz w miesiącu kolejnym, a także w określonych przyszłych miesiącach. Do każdej akcji przypisany jest odpowiedni cykl miesięcy, w których dostępne są na nie opcje. Wyróżniamy zwykle 3 takie stałe cykle:

– styczeń, kwiecień, lipiec i październik;
– luty, maj, sierpień i listopad;
– marzec, czerwiec, wrzesień i grudzień.

Cenę opcji nazywamy premią. Premia opcyjna ustalana jest na podstawie wielu czynników, m.in. aktualnego kursu instrumentu bazowego, kursu wykonania opcji, czasu pozostałego do wygaśnięcia opcji, a także zmienności kursu akcji. Premię opcyjną podaje się w skali jednej akcji. Każda opcja opiewa zwykle na 100 akcji. Stąd, jeśli premia wynosi 2 dolary, to całkowita cena zakupu danej opcji wynosi 200 dolarów (2 x 100 = 200 dolarów). Zakup opcji powoduje, że konto nabywcy zostanie obciążone kwotą premii; sprzedaż natomiast – że konto sprzedającego zostanie uznane kwotą premii.

Przykład: Janka chce kupić dom. Po kilku tygodniach poszukiwań znajduje taki, który się jej naprawdę podoba. Niestety, dopiero za sześć miesięcy będzie miała wystarczającą ilość pieniędzy na pierwszą wpłatę. Kontaktuje się więc z właścicielem domu i uzgadnia z nim zakup opcji na zakup tego domu w ciągu sześciu miesięcy za 100 000 dolarów. Właściciel zgadza się sprzedać jej taką opcję za 2 000 dolarów.

Scenariusz nr 1: W ciągu tych sześciu miesięcy, Janka odkrywa złoże ropy naftowej pod nieruchomością. Wartość domu wzrasta momentalnie do miliona dolarów, jednakże wystawca opcji (właściciel domu) jest zobowiązany do sprzedaży go Jance za 100 000 dolarów. Janka kupuje dom za 100 000 dolarów plus 2 000 dolarów premii za opcję. Po czym natychmiast sprzedaje go za milion dolarów, uzyskuje olbrzymi zysk w wysokości 898 000 dolarów i żyje długo i szczęśliwie.

Scenariusz nr 2: Janka odkrywa na terenie nieruchomości wysypisko toksycznych odpadów. Wartość domu spada do zera i oczywiście Janka nie decyduje się na wykonanie opcji i nie kupuje domu. W takim przypadku, Janka traci 2 000 dolarów premii, którą zapłaciła za opcję właścicielowi nieruchomości. Jednak likwidacja wysypiska kosztowałaby ją o wiele więcej, nie mówiąc już o tym, czy znalazłaby lokatorów, chętnych zamieszkać w takim miejscu.

Jak działają opcje - podsumowanie

1. Opcje dają Ci prawo do kupna lub sprzedaży określonego instrumentu bazowego.

2. Jeśli kupisz opcję, nie jesteś zobowiązany do kupna lub sprzedaży danego instrumentu bazowego; jedynie masz do tego prawo.

3. Jeśli wystawiasz opcję i opcja ta jest wykonana, jesteś zobowiązany dostarczyć określony instrument bazowy (w przypadku opcji sprzedaży), bądź przyjąć określony instrument bazowy (w przypadku opcji kupna) po kursie wykonania opcji, niezależnie od aktualnego kursu danego instrumentu.

4. Opcje są ważne przez określony okres, po upływie którego wygasają, a Ty tracisz prawo do kupna lub sprzedaży instrumentu bazowego po określonej cenie.

5. Zakup opcji powoduje, że konto nabywcy obciążane jest kwotą premii.

6. Sprzedaż opcji powoduje, że konto sprzedającego zostaje uznane kwotą premii.

7. Opcje są dostępne po kilku kursach wykonania, wartość których odzwierciedla kurs instrumentu bazowego.

8. Koszt opcji nosi nazwę premii opcyjnej. Cena jest pochodną wielu czynników, m.in. aktualnego kursu instrumentu bazowego, kursu wykonania opcji, czasu pozostałego do wygaśnięcia opcji i zmienności kursu akcji.

9. Nie na każde akcje dostępne są opcje. Istnieje ok. 2 200 akcji, na które wystawia się opcje, którymi można handlować. Każda opcja zwykle opiewa na 100 akcji danej spółki.

 

 

W jaki sposób używać opcji: poznaj podstawy obrotu opcjami

Opcje można wykorzystać na wiele różnych sposobów tak, aby zarobić na wzrostach czy spadkach na rynku danego instrumentu bazowego. Najbardziej podstawowe strategie wykorzystują opcje kupna i sprzedaży jako niskokapitałowe sposoby generowania zysku ze zmian na rynku. Opcje mogą także być użyte jako zabezpieczenie w różnego rodzaju strategiach inwestycyjnych. Prawdopodobnie ubezpieczyłeś swój samochód lub dom, ponieważ jest to działanie odpowiedzialne i dzięki temu czujesz się bezpieczne. Opcje oferują takie samo poczucie bezpieczeństwa w przypadku Twoich transakcji i inwestycji. Zwiększają także Twoją dźwignię finansową, pozwalając Ci kontrolować akcje danej spółki, bez potrzeby zamrażania dużego kapitału na Twoim koncie inwestycyjnym.

Niewiarygodna uniwersalność, którą oferują opcje na dzisiejszym bardzo zmiennym rynku, jest mile widzianą odmianą, jeśli weźmiemy pod uwagę niepewność standardowych strategii inwestycyjnych. Opcje można wykorzystać w celu ochrony przed spadkiem kursu instrumentu bazowego, który chcemy nabyć lub wzrostem kursu instrumentu bazowego, który chcemy sprzedać. Mogą dać Ci możliwość zakupu akcji po niższej cenie, sprzedaży akcji po cenie wyższej lub wygenerowania dodatkowego przychodu związanego z długą bądź krótką pozycją. Możesz także skorzystać ze strategii opcyjnych, żeby zarobić na zmianie kursu instrumentu bazowego, niezależnie od tego, czy jego cena wzrośnie czy spadnie.

Istnieją trzy podstawowe trendy na rynku, mianowicie zwyżkujący, zniżkujący i boczny. Ważne jest, aby rozpoznać go na rynku, zanim wykonasz ruch. Jeśli rynek zwyżkuje, możesz kupić opcje kupna, sprzedać opcje sprzedaży lub kupić akcje. Czy możesz wybrać coś innego? Tak. Możesz łączyć długie i krótkie pozycje opcyjne oraz instrumenty bazowe w szereg różnych strategii. Strategie te pozwalają Ci skorzystać na wahaniach rynku, jednocześnie ograniczając Twoje ryzyko.

Poniższe tabele przedstawiają różne strategie opcyjne, z których można skorzystać, żeby zarobić na wahaniach na rynku:

Strategie o ograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku zwyżkującym Strategie o nieograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku zwyżkującym
Zakup opcji kupna
Spread byka w oparciu o opcje kupna
Spread byka w oparciu o opcje sprzedaży
Call Ratio Backspread
Zakup akcji
Sprzedaż opcji sprzedaży
Pokryte opcje kupna
Call Ratio Spread

 
Strategie o ograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku zniżkującym Strategie o nieograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku zniżkującym
Zakup opcji sprzedaży
Spread niedźwiedzia w oparciu o opcje sprzedaży
Spread niedźwiedzia w oparciu o opcje kupna
Put Ratio Backspread
Sprzedaż akcji
Sprzedaż opcji kupna
Pokryte opcje sprzedaży
Put Ratio Spread

 
Neutralne strategie o ograniczonym ryzyku Neutralne strategie o nieograniczonym ryzyku
Zakup stelaża
Zakup rozszerzonego stelaża
Long Synthetic Straddle
Put Ratio Spread
Zakup motyla
Zakup kondora
Zakup żelaznego motyla
Sprzedaż stelaża
Sprzedaż rozszerzonego stelaża
Call Ratio Spread
Put Ratio Spread

 

Bardzo ważne jest to, żeby inwestując, być kreatywnym. Kreatywność jest rzadko spotykaną cechą na rynku akcji i opcji. Dlatego też jest tak skuteczną taktyką. Daje Ci możliwość pokonania Twojego „sąsiada”. Masz możliwość przyjrzenia się różnym scenariuszom, których on nie potrafi opracować. Jedyne co musisz zrobić, żeby zacząć zarabiać, to wyprzedzić osobę przed Tobą o jeden krok. Na szczęście, osoba ta zwykle nie wie, jak inwestować kreatywnie.

Frederic Ruff,
Optionetics.com


Więcej informacji na temat opcji i strategii opcyjnych znajdziesz na stronie Giełdy Papierów Wartościowych

 

 

Mniej znane sposoby inwestowania

Wyspecjalizowanie się w tematyce inwestycji offshore - to droga do finansowej niezależności, na której w przeciągu 2 do 5 lat, w zależności od ilości posiadanego kapitału inwestycyjnego, można zostać naprawdę bogatym. Należy jedynie pozwolić swoim pieniądzom pracować na siebie. Sposobów na rozpoczęcie zarabiania jest wiele, lecz jednym z najszybszych jest udział w programach wysokiego ryzyka.

Programy te są też często jedyną dostępną opcją dla osób nie posiadających dużego kapitału inwestycyjnego. Ich mankamentem jest jednak ich status, gdyż oferta ogromnych zysków zawiera w sobie czynnik bardzo wysokiego ryzyka. Z tego powodu programów takich nie obstawia się nigdy wysokimi sumami i na bieżąco wycofuje się zyski.

Zatem jest to pewna gra, w której umiejętnie żonglując stosunkowo małymi pieniędzmi można w przeciągu jednego roku zarobić parę tysięcy dolarów. Cóż jednak robić, gdy się posiada trochę więcej pieniędzy lub też nie szuka przygód ani dreszczy emocji w programach wysokiego ryzyka? Co zrobić, gdy pragnie się ulokować swoje grosiki w bezpiecznym miejscu tak, aby otrzymać od kilku do nawet kilkudziesięciu procent zysku miesięcznie? Odpowiedzią na to są secured private placements czy też mutual funds. Oba te pojęcia w zasadzie określają to samo, a więc fundusze zbiorcze, w których tysiące drobnych inwestorów umieszczają swój kapitał w puli i pula ta jest inwestowana przez zarządzającego funduszem. Różnią się one jedynie formą i skalą wielkości. Mutual funds - to wielkie fundusze zbiorcze oferowane przez banki i wielkie grupy finansowe. Minimalne wkłady są tutaj częstokroć bardzo wysokie, a oferowane zyski leżą na poziomie od 10% do 100% rocznie. Zyski zależą w dużej mierze od zainwestowanego minimum.

Secured private placements, w odróżnieniu od mutual funds, to mniejsze, prywatne i bardzo lukratywne fundusze, które rzadko oferują mniej niż 10% zysku miesięcznie przy nawet bardzo małych depozytach.

Skąd się biorą tak wysokie zyski? Istnieją duże możliwości inwestycyjne, gdzie nie sięga zainteresowanie banków. Związane jest to z tym, że każdego dnia uruchamianych jest wiele nowych firm i koncepcji. Gdy jakaś nieznana firma poprosi o kredyt w banku na sfinansowanie swojej nowej koncepcji czy patentu o światowym potencjale - banki są jedynie zainteresowane zabezpieczeniem kredytu, np. w nieruchomościach lub innych środkach trwałych. Prawda jest taka, że aby otrzymać kredyt w banku, należy wpierw udowodnić, iż tak naprawdę nie potrzebuje się pieniędzy.

Co więc mają zrobić ci, którzy są np. posiadaczami patentów czy też koncepcji mających ogromny potencjał? Ponieważ dla urzędników bankowych wartość intelektualna nie jest wymienialna na gotówkę - odsyłają wnioskodawców z kwitkiem. To zjawisko kreuje ogromną niszę możliwości inwestycyjnych, egzystującą poza sferą zainteresowań banków. Tutaj zaczyna się rola wysoko wyspecjalizowanych funduszy inwestycyjnych, które nie oceniają wielkości willi klienta, lecz wielkość jego umysłu i jeśli - według tej oceny - koncepcja jest warta finansowania - angażują niezbędny kapitał.

To są właśnie secured private placements, a więc mniejsze prywatne fundusze zbiorcze, które oferują częstokroć kilkakrotnie wyższe oprocentowanie od zainwestowanego kapitału niż mutual funds, gdyż zyski w prywatnych funduszach są też o niebo wyższe. Owocem zainwestowanego kapitału nie są odsetki będące okruchami z pańskiego stołu, lecz udziały w firmach dokonujących szybkiej ekspansji, udziały w zyskach z patentów, praw autorskich itd.

Nic więc dziwnego, że fundusze inwestycyjne typu private placements są nie lada gratką dla doświadczonych inwestorów, gdyż nie tylko oferują doskonałe zyski, lecz także pełną anonimowość. Część z nich jest usytuowana offshore, a więc w takich jurysdykcjach prawnych, które nie opodatkowują dochodów obywateli nie mieszkających na stałe w danej jurysdykcji.

Ponieważ dla wielu osób kwota minimalnego udziału jest często zbyt wysoka, organizuje się zbiórkę pieniędzy (pooling), gdzie minimum wynosi np. 100 dolarów, a celem jest uzbieranie minimalnego udziału np. 2000 dolarów. Pozwala to wielu osobom uczestniczyć w takiej inwestycji, bez podejmowania zbyt wysokiego ryzyka. Dzięki temu, że firma zbierająca pulę minimalnego wkładu jest członkiem klubu, możemy w dowolnym czasie dokonywać następnych rocznych lokat.

Inne fundusze tego typu mają swoje siedziby choćby w USA i funkcjonują jako licencjonowane grupy inwestycyjne, gdzie obywatele amerykańscy zobowiązani są płacić podatki od zysków. Jednakże dla nas, jako obywateli innych państw, niż Kanady i USA, są to strefy wolne od podatków, gdyż ustawodawstwo amerykańskie pozwala na taki manewr. Przykładem tego typu funduszy jest Synergy Alliance Group z Orlando na Florydzie - firma będąca prywatnym funduszem rozwoju przedsiębiorczości. Oferowane zyski oscylują w granicach od 50% do 400% w skali roku - w zależności od funduszu i wielkości inwestowanego kapitału.

Nasuwa się tutaj pytanie czy tego typu fundusze są dostępne dla drobnych inwestorów? Czy trzeba dysponować setkami tysięcy dolarów, aby brać w nich udział? Czy jako osoba posiadająca jedynie 100 czy 1000 dolarów jest się z tych możliwości wyłączonym? W zasadzie tak i tutaj pozostają do dyspozycji programy wysokiego ryzyka high yield, gdzie w przeciągu roku czy też dwóch można “dorosnąć” do poważniejszych funduszów inwestycyjnych.

Pooling – czyli szansa dla początkujących lub ostrożnych
W ostatnim okresie coraz bardziej popularne stają się prywatne zbiórki, gdzie kilka lub nawet kilkuset osób wspólnie obstawia jakiś fundusz, na partycypowanie w którym nikogo indywidualnie nie byłoby stać. Nie jest to jeszcze jedna forma funduszu zbiorczego, gdzie się wpłaca pieniądze do puli i otrzymuje jakieś stałe lub bieżące oprocentowanie, nie mając wglądu w to, gdzie pieniądze są inwestowane.

W tym przypadku dokonuje się zbiórki i inwestuje pieniądze w jakieś uzgodnione fundusze. Współinwestorzy stają się tym sposobem równoprawnymi partnerami mającymi na bieżąco dostęp do wszystkich danych. Zyski są dzielone wprost proporcjonalnie do wysokości wkładu, a inwestorzy są ze sobą w stałym kontakcie. Jedynym warunkiem tej formy wspólnego inwestowania jest wybranie jednej, dwóch osób czy firm jako tych, które rejestrują konto inwestycyjne na siebie. Osoby te odpowiadają wobec pozostałych, informują o bieżących sprawach, prowadzą rozliczenia itd.

Każdy zainteresowany tym systemem powinien przedstawić tę możliwość znajomym czy współpracownikom, gdyż uruchomienie wspólnego konta inwestycyjnego jest życiową szansą dla tych, którzy są mniej zamożni. Zainwestowane tutaj w bezpieczny sposób 1000 dolarów może przynieść nawet 10-50% zysku miesięcznie. Wszystko jest uzależnione od ilości zebranego kapitału.

Zrozumiałym jest, że większość ludzi, nie mając wcześniej styczności z tego rodzaju inwestowaniem, podchodzi do tego typu ofert z poważnym sceptycyzmem, gdy słyszą o oferowanych miesięcznych zyskach rzędu 10% czy też 60%. Mają po prostu wątpliwości czy to jest możliwe. Ci, którzy mieli już z tego typu inwestycjami do czynienia, marzą o znalezieniu dojścia do private placements, gdyż jest to sporadyczne i nikt tego nie ogłasza w gazetach. Prawdą jest, że ludziom nie posiadającym bardzo dobrych kontaktów w kręgach finansowych może zająć to częstokroć kilka lat, zanim znajdą dobry fundusz tego typu, jako że są one blokowane przez dużych inwestorów i rezerwowane dla kręgu własnych znajomych i kontaktów w biznesie.

Należy pamiętać, że interesy tego typu były do niedawna wyłącznie zarezerwowane dla bardzo bogatych i większość z nich nadal nie wychodzi poza zamknięte kręgi finansjery. Dlatego też to, co się “wymyka” spod ich wpływów i kontroli, jest zjawiskiem nowym, zjawiskiem ery Internetu, więc jest traktowane jako niezwykle lukratywna szansa zapewnienia sobie wręcz nieprawdopodobnych zysków. Przykładem są słynne już od kilku lat fundusze Jamesa Kinga w SOMA Corp. Panama, które są uruchamiane zazwyczaj co kwartał. Na otwarcie nowego cyklu czeka tylu ludzi, że gdy zostają ogłoszone zapisy, często wystarczy kilka dni na zebranie np. 10 milionów dolarów. Zainwestowane pieniądze dostarczają pasywnego dochodu wypłacanego co miesiąc czy co kwartał - w zależności od realizowanego programu.

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 
Jeśli chciałbyś zdobyć dodatkową wiedze i doświadczenie, polecamy Profesjonalne Kursy i Seminaria z zakresu Inwestowania, na których poznasz praktyczne sposoby zakupu nieruchomości z minimalnym lub zerowym wkładem własnym. Po zakończeniu seminarium otrzymasz także opiekę edukacyjną, która będzie Ci potrzebna przy pierwszych transakcjach na rynku nieruchomości. Szczegóły znajdziesz na stronie internetowej wiodącego od wielu lat w rankingach, organizatora szkoleń z zakresu inwestowania - www.kursy-finansowe.org

---------------------------------------------------------------------------------------

Seria bestsellerów Roberta Kiyosaki

Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec  Kwadrant Przepływu Pieniędzy  Inwestycyjny Poradnik Bogatego Ojca  Mądre Bogate Dziecko  Szkoła Biznesu  Młody Bogaty Rentier  Przepowiednia Bogatego Ojca  Bogata Kobieta

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: BogatyOjciec.pl

---------------------------------------------------------------------------------------

Pobierz darmowe eBooki

Pobierz darmowe audioBooki nowość!

Przesłuchaj motywacyjne nagrania Roberta Kiyosaki

 

 

 

 

Bogaty Ojciec - międzynarodowy bestseller Roberta Kiyosaki

forum Nieruchomości : blogi Inwestycyjne : Kursy Inwestowania : Darmowe ogłoszenia drobne : Nagrania motywacyjne Roberta Kiyosaki

program partnerski Bogaty Ojciec : program partnerski Kursy Inwestowania : program partnerski Złote Myśli