|
|
Pobudź inteligencję finansową
swojego dziecka!

Daj swojemu dziecku przewagę na starcie. Rozbudź w swoim dziecku
zamiłowanie do nauki o tym, jak osiągnąć
finansową wolność. Nietrudno wyobrazić sobie
wyniki, jakie osiągnie, jeśli zacznie odpowiednio wcześnie!
Książkę napisano dla rodziców, którzy doceniają edukację, chcą umożliwić swojemu
dziecku życiowy start i chcą odegrać aktywną rolę, udostępniając mu wiedzę o
pieniądzach.
W epoce informacyjnej dobre wykształcenie jest o wiele ważniejsze aniżeli miało
to miejsce w przeszłości. Jednakże obecny system edukacyjny nie dostarcza
informacji, której potrzebuje Twoje dziecko. Książkę tę przygotowano w taki
sposób, aby wypełniała istniejące luki. Ma ona za zadanie zainspirować Twoje
dziecko i dostarczyć mu praktycznej wiedzy z zakresu finansów, tej samej wiedzy,
jaką bogaty ojciec udostępnił Robertowi Kiyosaki. Książka pokaże Ci, jak
rozbudzić w Twoim dziecku zamiłowanie do nauki, używając tych samych metod,
jakich używał bogaty ojciec, wspierając Roberta, aby nie rezygnował z edukacji,
choć ten nie miał najlepszych ocen i wiele razy chciał przerwać naukę.
Mądre, bogate dziecko otworzy drzwi, o których
nawet nie wiedziałeś, że istnieją i sprawi, że rozwiniesz w swoim dziecku
zrozumienie zagadnień związanych z pieniędzmi. Tych umiejętności będzie ono
używało przez resztę swojego życia.
Czy jako rodzic, zadałeś sobie kiedyś takie oto pytania:
* Czy szkoła przygotowuje Twoje dziecko do życia w realnym świecie?
* Czy szkoła naucza je, jak poradzić sobie finansowo w dzisiejszym i jutrzejszym
świecie?
* Co możesz zrobić, gdy Twoje dziecko nie lubi szkoły, otrzymuje niskie oceny,
uznano je za mało zdolne lub chce przerwać naukę?
* Jak się upewnić, że twoje dziecko otrzymuje wskazówki, mające odzwierciedlenie
w rzeczywistym świecie - czyli to, czego naprawdę potrzebuje?
Troszczysz się o dziecko, chcesz, aby wyrosło na szczęśliwego człowieka, ale czy
system edukacji pomaga Ci w tym? Książka opisuje nie tylko braki sytemu
edukacji, ale również sposoby jak temu zaradzić. Już czas, aby zmienić coś w
życiu Twojego dziecka.
Dlaczego banku nie interesuje świadectwo szkolne czy dyplom Twojego dziecka?
Mając piętnaście lat, nie byłem promowany do następnej klasy z powodu oceny
niedostatecznej z języka angielskiego. Stało się tak, ponieważ nie potrafiłem
pisać, czy raczej nauczycielowi angielskiego nie podobało się to, o czym piszę.
Robiłem też okropne błędy ortograficzne. Miałem więc powtarzać drugą klasę
szkoły średniej. Ból emocjonalny i zażenowanie pojawiły się z wielu stron.
Przecież mój ojciec stał na czele systemu edukacji - był jego dyrektorem na
Hawajach i miał pod sobą ponad czterdzieści szkół. Na wieść, że syn szefa
zostanie w tej samej klasie na drugi rok, w przybytkach edukacji słychać było
drwiący śmiech.
Ocenę niedostateczną dostał także mój najlepszy przyjaciel Michał, syn
bogatego
ojca. Szkoda, że także nie zdał, dobrze jednak, że w chwili nieszczęścia miałem
przynajmniej towarzystwo.
Przez kilka kolejnych dni człowiek, którego nazywam moim biednym ojcem, zajmował
się „sprawą”. Odkrył, że z całej klasy, liczącej trzydziestu dwóch uczniów,
nauczyciel nie promował piętnastu. Uczniom, którzy chcieli poprawić oceny,
zaproponowano zajęcia w specjalnie do tego celu zorganizowanej letniej szkole.
Przez trzy wakacyjne tygodnie torowałem sobie drogę do oceny dopuszczającej,
dzięki której mogłem - tak jak reszta - przejść do następnej klasy.
Ostatecznie ojciec doszedł do wniosku, że wina leży zarówno po stronie uczniów,
jak i nauczyciela. Najbardziej zaniepokoił go fakt, iż większość uczniów, którzy
początkowo nie otrzymali promocji, należała do tych najlepszych, którzy chcieli
później studiować. Zamiast opowiadać się po którejś ze stron, ojciec wrócił do
domu i oznajmił: „Przyjmij tę porażkę za bardzo ważną życiową lekcję. To
doświadczenie może nauczyć cię bardzo wiele lub prawie nic. Możesz złościć się
na nauczyciela, obwiniać go i żywić do niego urazę. Możesz też przyjrzeć się
własnemu postępowaniu, dowiedzieć się więcej o sobie i dojrzewać w oparciu o
takie doświadczenie. Uważam, że nauczyciel nie powinien wystawić tylu ocen
niedostatecznych. Sądzę jednak, że ty i twoi koledzy musicie stać się lepszymi
uczniami. Mam nadzieję, że całe zdarzenie przyczyniło się do rozwoju zarówno
uczniów, jak i nauczyciela”.
Bogaty ojciec dobrze wiedział o naszej porażce. Ocena niedostateczna z
angielskiego dla jego syna zaniepokoiła go. Był wdzięczny, że mój ojciec
interweniował i skierował nas na kurs szkoły letniej, w celu poprawy ocen. Obaj
ojcowie patrzyli na świat pozytywnie; udzielili nam swoich lekcji, które - choć
różniły się od siebie - pozwalały nam wyciągnąć wnioski z tego przykrego
doświadczenia. Dotąd bogaty ojciec mówił niewiele. Sądzę, że po prostu
obserwował nas obu, aby sprawdzić, jak zareagujemy na sytuację, w jakiej się
znaleźliśmy. Teraz, gdy usłyszał nasze zdania i opinie na ten temat, przyszedł
czas na jego komentarz.
Siadając w fotelu, powiedział:
- Dobre stopnie są ważne. Istotne jest również to, jak radzicie sobie w szkole,
jak pilnie się uczycie i jacy jesteście inteligentni. Jednak wraz z ukończeniem
szkoły znaczenie ocen zmniejsza się.
Kiedy usłyszałem te słowa, wyprostowałem się na krześle. W mojej rodzinie, w
której niemal każdy - ojciec, wujowie i ciotki - był
zatrudniony w systemie
edukacji, opinia, iż stopnie nie są ważne, równała się nieomal z profanacją.
- A co z naszymi ocenami? Będą szły za nami do końca życia - dodałem z cichym
jękiem, wstrząśnięty.
Bogaty ojciec potrząsnął głową i pochylił się w naszym kierunku:
- Posłuchajcie. Zdradzę wam wielką tajemnicę…
Zrobił przerwę, aby upewnić się, że słuchamy, a następnie oznajmił:
- Mój bank nigdy nie prosił mnie o świadectwo szkolne.
Ta uwaga mnie zaskoczyła. Od miesięcy Michał i ja martwiliśmy się naszymi
ocenami. W szkole są one wszystkim. Moi rodzice, krewni i nasi koledzy tak
uważali. A teraz słowa bogatego ojca zburzyły moje przekonanie, zgodnie z którym
złe stopnie zrujnowały mi życie.
- Co pan powiedział? - odrzekłem, nie rozumiejąc do końca, do czego zmierza.
- To, co słyszałeś - stwierdził, prostując się. Wiedział, że wysłuchaliśmy jego
słów. Teraz czekał, aż do nas dotrą.
- Bank nigdy nie pytał pana o świadectwo? - powtórzyłem cicho. - Czy chce pan
przez to powiedzieć, że stopnie nie są ważne?
- A czy ja coś takiego powiedziałem? - bogaty ojciec zapytał sarkastycznie. -
Czy powiedziałem, że stopnie nie są ważne?
- Nie - przyznałem z zakłopotaniem. - Nie powiedział pan tego.
- Co więc powiedziałem? - zapytał.
- Stwierdził pan: „Mój bank nigdy nie prosił mnie o świadectwo szkolne” -
odrzekłem. Przyszło mi to z trudnością, ponieważ w mojej nauczycielskiej
rodzinie dobre oceny, wyniki sprawdzianów oraz świadectwa były dla jej członków
wszystkim.
- Gdy idę na spotkanie z bankierem - bogaty ojciec ponownie podjął temat - on
nie mówi: „Niech mi pan pokaże swoje stopnie”.
Jeszcze raz zapytał:
- Czy mój bankier pyta: „Był pan stuprocentowym prymusem?” Czy prosi, abym
pokazał mu moje świadectwo? Czy mówi: „O, uczył się pan dobrze. Pożyczę panu
milion dolarów”. Czy on coś takiego mówi?
- Chyba nie - odpowiedział Michał. - Przynajmniej nigdy nie prosił cię o
świadectwo, gdy byłem z tobą w jego biurze. Wiem też, że nie pożyczy ci
pieniędzy ze względu na średnią twoich ocen.
- O co więc prosi? - zapytał bogaty ojciec.
- O zestawienie finansowe - cicho oznajmił Michał. - Zawsze domaga się
zaktualizowanego zestawienia finansowego. Chce zobaczyć zestawienie twoich
zysków i strat oraz - zestawienie bilansowe.
przeczytaj więcej..
Oto Twoja szansa na to, by dzięki edukacji
finansowej przejąć kontrolę nad własnym życiem. Oszczędzając nie
zgromadzisz majątku ani nie staniesz się zamożny. Powinieneś
inwestować i
rozwijać własne biznesy, ale żeby to robić, musisz uwierzyć w siebie. Potrzebujesz również wiedzy.
Bestsellery z serii Bogaty Ojciec pomogą
osiągnąć Ci jedno i drugie.
Zdobądź swój egzemplarz! Książki Roberta Kiyosaki znajdziesz w
księgarni Bogatego Ojca
|