|
INTELIGENCJA
ZOBACZ
TAKŻE
Podstawy
Inteligencja
Nieruchomości
Rozwój osobisty
Aktywa finansowe
Inwestuj z nami:
forum
inwestycyjne
blogi inwestorów
|
6 rad
Bogatego
Ojca
1. Pracuj by
się uczyć... nie żeby zarabiać.
Czasami wypłata jest mniej ważna niż wiedza, którą zdobywasz w
pracy.
2. Czyich rad słuchasz?
Większość ludzi ma problemy finansowe, ponieważ słuchają rad
niewłaściwych osób... takich, jak sprzedawcy czy ludzie biedni.
3. Bądź pokorny.
Kiedy jesteś zbyt pewny siebie, nie nauczysz się niczego.
4. Poznaj różnicę między aktywami a pasywami oraz dobrym a złym
długiem.
5. Jakich pojęć nauczyłeś się podczas zajęć?
Poznałeś słownictwo związane ze swoim profilem/kierunkiem, ale czy
nauczyłeś się pojęć związanych z inwestowaniem?
6. Podejmij wyzwanie: POSTANÓW zostać bogatym.
Bogactwo to TYLKO stan umysłu.
Chcę mieć
Ziemię i 5%
Fabian był wyraźnie
podekscytowany, robiąc ostateczną próbę swojego wystąpienia
publicznego, które miało mieć miejsce nazajutrz. Zawsze pragnął
prestiżu i władzy i teraz jego marzenia miały się spełnić. Z
zawodu był rzemieślnikiem parającym się tworzeniem biżuterii i
ozdób ze srebra i złota, jednak takie zarobkowanie przestało go
zadowalać. Potrzebował czegoś, co ekscytuje, co stanowi wyzwanie
- i teraz jego plan był gotowy do realizacji.
Przez pokolenia ludzie używali barteru, jako systemu wymiany dóbr.
Człowiek zabezpieczał swoją rodzinę, zapewniając jej wszystkie
potrzeby lub specjalizował się w określonym zawodzie. Wszystko,
co stanowiło nadprodukcję jego działalności, wymieniał na
nadprodukcję innych.
Dni targowe były zawsze pełne wrzawy i kurzu, ale ludzie
wyczekiwali tych wrzasków i wymachiwania, podobnie - jak spotkań z
innymi. Rynek był kiedyś przyjemnym miejscem, jednak teraz było
tu zbyt wielu ludzi i zbyt wiele sprzeczek. Potrzebny był jakiś
lepszy system.
Ogólnie biorąc ludzie byli zadowoleni i cieszyli się z owoców
swojej pracy.
Każda społeczność utworzyła własny rząd, aby zapewnić ochronę
swobód i praw każdej osoby oraz tego, że nikt nie będzie
zmuszony przez inną osobę lub grupę osób do robienia czegoś
wbrew własnej woli.
To był jedyny cel rządu, a każdy gubernator - członek rządu -
był wspierany przez lokalną społeczność, która go wybrała.
Jedynym problemem niemożliwym do rozwiązania było targowisko. Czy
nóż był warty jednego czy też dwóch koszyków kukurydzy? Czy
krowa była więcej warta niż wóz? - itd. Nikt nie mógł wymyślić
lepszego systemu.
Fabian ogłosił: "Posiadam rozwiązanie problemów związanych
z barterem i zapraszam wszystkich na jutrzejsze publiczne
zgromadzenie".
Następny dzień był dniem wielkiego zgromadzenia na rynku
miejskim, na którym Fabian wytłumaczył nowy system, który nazwał
"pieniędzmi". Wyglądało to na dobre rozwiązanie, a
ludzie pytali: "Jak mamy zacząć?".
"Złoto, z którego tworzę ozdoby i biżuterię, jest
znakomitym materiałem. Nie traci ono połysku, nie rdzewieje i
przetrzyma próbę czasu. Zrobię ze złota monety, a każdą monetę
będziemy nazywali "dolarem".
Fabian wytłumaczył sposób działania wartości i to, jak
"pieniądze" mogą stać się środkiem wymiany - co jest
o wiele lepszym systemem niż barter.
Jeden z gubernatorów podważył projekt: "Niektórzy ludzie
mogą wykopać złoto i samemu robić monety".
"To byłoby bardzo nie w porządku" - rzekł Fabian.
"Jedyne monety, które będą mogły być używane - to te
zatwierdzone przez rząd. Będą one posiadały specjalny
stempel". To wydawało się słuszne i zaproponowano, aby każdy
otrzymał tyle samo monet. "Ale ja zasługuję na najwięcej"
- powiedział wytwórca świeczek. Każdy używa moich świeczek.
"Nie", powiedział rolnik, "Bez jedzenia nie ma życia,
więc pewne jest, iż my powinniśmy otrzymać najwięcej". I
tak kontynuowano tę sprzeczkę.
Fabian pozwolił im się posprzeczać przez jakiś czas i na koniec
oznajmił: "Ponieważ nikt nie może się zgodzić z resztą,
sugeruję, abyście pobrali wymaganą liczbę monet ode mnie. Nie będzie
istniał żaden limit poza tym, że musicie być w stanie to spłacić.
Im więcej pobierzecie, tym więcej musicie spłacić po upływie
jednego roku". "A co ty za to otrzymasz?" - spytali
ludzie.
"Ponieważ świadczę usługę polegającą na zaopatrywaniu w
pieniądze, jestem uprawniony do otrzymania zapłaty za moją pracę.
Powiedzmy, że za każde 100 części, jakie pobierzecie, zapłacicie
za każdy rok trwania długu 105 części. Te 5 części będzie zapłatą,
co będę nazywał "odsetkami".
Wyglądało na to, że nie ma innego sposobu, a poza tym 5% wydawało
się niewielką zapłatą. "Przyjdźcie w następny piątek i
zaczniemy".
Fabian nie tracił czasu. Robił monety w dzień i w nocy, więc pod
koniec tygodnia był gotowy. Ludzie ustawili się w kolejkę przed
jego warsztatem i po obejrzeniu i zatwierdzeniu monet przez
gubernatorów, rozpoczęło się wprowadzanie systemu. Niektórzy pożyczali
tylko trochę i szli sprawdzić nowy system.
Ludzie szybko zorientowali się, że pieniądze to cudowna rzecz i
zaczęli wszystko wyceniać w złotych monetach czy dolarach. Wartość,
jaką przypisywali wszystkiemu, nazwano "ceną" i głównie
zależała ona od tego, ile pracy wymagało stworzenie czegoś. Jeżeli
potrzeba było dużo pracy - cena była wysoka, jeśli potrzeba było
niewiele pracy - było to niedrogie.
W jednym z miast żył Alan, który był jedynym zegarmistrzem. Jego
ceny były wysokie, gdyż klienci byli gotowi zapłacić dużą sumę
za posiadanie zegarka.
Pewnego razu inny człowiek zaczął wyrabiać zegarki i zaoferował
je po niższej cenie, aby mieć nabywców. Alan był zmuszony do
obniżenia swoich cen i w niedługim czasie ceny wszystkich zegarków
obniżyły się. Obaj jednak nadal dostarczali zegarki dobrej jakości,
ale po niższej cenie. To była prawdziwie wolna konkurencja.
Tak samo się stało z budowniczymi, przewoźnikami, księgowymi,
rolnikami - tak naprawdę w każdej dziedzinie. Klienci zawsze
wybierali to, co uważali za najlepszą transakcję, posiadając
wolność wyboru. Nie istniały sztuczne zabezpieczenia, jak np.
licencje lub cła, które uniemożliwiałyby innym ludziom wejść w
dany interes. Standard życia wzrastał i w niedługim czasie ludzie
dziwili się, jak kiedyś można było sobie radzić bez pieniędzy.
Na koniec roku Fabian udał się w odwiedziny do wszystkich, którzy
byli mu dłużni pieniądze. Niektórzy posiadali więcej niż pożyczyli,
co oznaczało, iż inni mają mniej, ponieważ wypuszczono tylko
określoną liczbę monet. Ci, którzy mieli więcej niż pożyczyli,
zwrócili 100 plus pięć dodatkowych monet, ale wciąż musieli
jeszcze coś pożyczyć, aby mogli działać.
Inni zorientowali się po raz pierwszy, że mieli zadłużenie.
Zanim Fabian zdecydował się pożyczyć im więcej pieniędzy,
pobrał od nich wierzytelność, której zabezpieczeniem były jakieś
ich aktywa. Teraz mogli pobrać dodatkowe pięć monet, które nie
zawsze było łatwo zdobyć.
Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że oni – podobnie jak
ich kraj - nigdy nie pozbędą się długu, zanim wszystkie monety
nie zostaną spłacone. Lecz nawet wtedy pozostanie jeszcze te 5
monet od każdych 100, których tak naprawdę nikomu nie pożyczono.
Nikt, poza Fabianem, nie był w stanie zauważyć, że spłacenie
interesu było niemożliwe, gdyż te dodatkowe pieniądze nigdy nie
zostały puszczone w obieg. Zatem zawsze ktoś musiał mieć niedobór.
Prawdą jest, że Fabian również wydał monety na zakup czegoś,
ale raczej było niemożliwe, aby wydał na siebie 5% wartości całej
gospodarki. Istniały tysiące ludzi, zaś Fabian był sam. Poza tym
wciąż pozostawał złotnikiem, co przynosiło mu niezły dochód.
Na zapleczu swojego warsztatu Fabian posiadał skarbiec i ludzie
zorientowali się, że przechowywanie w nim części swoich monet
jest wygodne i bezpieczne. Pobierał za to drobną opłatę, która
była uzależniona od przechowywanej sumy pieniędzy oraz czasu
przechowywania. Pobierane do przechowania pieniądze potwierdzał właścicielom
pokwitowaniem depozytu zwanego notą.
Kiedy ktoś udawał się na zakupy, nie zabierał ze sobą złotych
monet. Zamiast tego, dawał właścicielowi sklepu jedną ze swoich
not, opiewającą na wartość towarów, które chciał zakupić.
Właściciele sklepów uznali autentyczność not, które mogą być
wymienione u Fabiana na stosowną liczbę monet. Zamiast dokonywania
tej wymiany na złoto, noty zaczęto sobie przekazywać z ręki do ręki.
Ludzie mieli wielkie zaufanie do not, akceptując je jako tak samo
dobre jak monety.
W niedługim czasie Fabian zauważył, że dokonywanie przez kogoś
wymiany na złote monety stało się rzadkością. Pomyślał więc:
"Jestem w posiadaniu tego całego złota i wciąż pozostaję
ciężko pracującym rzemieślnikiem. To nie ma sensu. Czyż nie
istnieją dziesiątki ludzi, którzy będą gotowi zapłacić mi
odsetki za użycie tego złota leżącego w sejfie, o które rzadko
się ktoś upomina?".
Prawdą jest, że złoto nie należy do mnie, ale jest w moim władaniu
- i tylko to ma znaczenie. Nie muszę produkować monet, gdyż mogę
użyć monet przechowywanych w sejfie".
Na początku był on bardzo ostrożny, pożyczając jedynie kilka
monet za każdym razem i tylko mając bardzo solidne zabezpieczenie.
Stopniowo jednak stał się odważniejszy i zaczął pożyczać większe
sumy pieniędzy.
Pewnego dnia zwrócono się do niego o dużą pożyczkę. Fabian
zasugerował: "Zamiast brania ze sobą tych wszystkich monet,
możemy w waszym imieniu dokonać depozytu, w związku z czym
wystawimy wam kilka not opiewających na sumę wszystkich
monet". Pożyczkobiorca zgodził się i zamiast monet pobrał
pakiet not. Zaciągnął pożyczkę, ale złoto pozostało w sejfie.
Po wyjściu klienta, Fabian uśmiechnął się. Wilk był syty i
owca cała. Mógł "pożyczać" złoto i wciąż mieć je
w swoim posiadaniu.
Znajomi, nieznajomi, przyjaciele i wrogowie - wszyscy potrzebowali
funduszy, aby kontynuować swoją działalność. Jeśli tylko mogli
dać jakieś zabezpieczenie - mogli pożyczyć tyle, ile
potrzebowali. Fabian był w stanie "pożyczyć" pieniądze
poprzez zwyczajne wypisanie not opiewających na kilkakrotną wartość
złota przechowywanego w sejfie, nie będąc nawet właścicielem
tego złota. Wszystko było bezpieczne dopóty, dopóki prawdziwi właściciele
nie zjawili się po swoje złoto i utrzymane było zaufanie ludzi.
Prowadził swoją rachunkowość w książkach, które ukazywały
zadłużenia i depozyty wszystkich osób. Biznes związany z pożyczaniem
pieniędzy okazał się być bardzo lukratywny.
Społeczna pozycja Fabiana rosła prawie tak szybko, jak jego
bogactwo. Stał się ważnym człowiekiem, wymagającym respektu.
Jego opinia w sprawach finansów była jak wyrocznia.
Złotników z innych miast zaciekawiła jego
działalność gospodarcza i
pewnego dnia złożyli mu wizytę. Powiedział im, co robi, ale
bardzo mocno podkreślił potrzebę zachowania sekretu.
Jeśli ich plan zostanie ujawniony - cały system może upaść,
zatem zgodzili się stworzyć swój sekretny sojusz.
Każdy z nich powrócił do swojego miasta, aby rozpocząć działalność,
której Fabian ich nauczył.
Ludzie zaczęli akceptować noty jako tak samo dobry środek, jak złoto,
a wiele not zostało złożonych w depozycie, podobnie jak miało to
miejsce z monetami. Gdy jeden kupiec chciał zapłacić drugiemu za
towar, wypisywał Fabianowi jedynie krótką adnotację instruującą
go, aby przemieścił pieniądze z jego konta na konto drugiego
kupca. Dokonanie zmiany zapisu na obu kontach zabierało Fabianowi
tylko kilka minut.
Ten nowy system stał się bardzo popularny, a adnotacje nazwano
"czekami".
Pewnego wieczoru, gdy złotnicy mieli kolejne spotkanie, Fabian
przedstawił nowy plan. Następnego dnia zwołano spotkanie ze
wszystkimi gubernatorami, którym Fabian rzekł: "Noty, które
wystawiamy, stały się bardzo popularne. Wszyscy niewątpliwie używacie
ich i potwierdzacie ich przydatność". Gubernatorzy pokiwali głowami,
potwierdzając to i zastanawiając się, na czym polega problem.
"Cóż", rzekł Fabian, "Niektóre noty są kopiowane
przez fałszerzy. Tej praktyce należy położyć kres".
Gubernatorzy zaniepokoili się. "Co możemy zrobić?".
Fabian odpowiedział: "Sugeruję, aby drukowanie not stało się
zajęciem rządu. Będzie to robione na specjalnym papierze z użyciem
zawiłego wzornictwa i każda nota będzie podpisana przez
naczelnego gubernatora. My złotnicy zgadzamy się pokrywać koszty
druku, gdyż zaoszczędzi to nam wiele czasu potrzebnego na
wypisywanie not". Gubernatorzy przyznali, że ochrona ludzi
przed fałszerzami leży w ich gestii i pomysł wydaje się dobry.
Zatem uchwalono wydrukowanie not, którym nadano nazwę
"banknotów".
"Drugim problemem jest to"- rzekł Fabian - "że
niektórzy ludzie poszukują złota i produkują własne złote
monety. Sugeruję, aby uchwalić prawo, które będzie wymagało
oddania złota, które znajdą. Oczywiście zostanie im to wyrównane
przy pomocy banknotów i monet".
Pomysł wydawał się być dobry, więc wydrukowano dużą ilość
nowych banknotów. Każdy z nich miał nadrukowaną wartość: 1$,
2$, 5$, 10$ itd. Niewielki koszt druku został pokryty przez złotników.
Banknoty były o wiele łatwiejsze do noszenia i wkrótce zostały
zaakceptowane przez ludność. Jednak pomimo ich popularności,
banknoty i monety były używane jedynie w 10% transakcji. Rejestry
wykazały, że 90% transakcji pokrywał system czeków.
Nastąpiła następna część realizacji planu. Dotychczas ludzie płacili
Fabianowi za strzeżenie ich pieniędzy. Aby ściągnąć więcej
pieniędzy do sejfu, Fabian zaoferował płacenie 3% odsetek tym, którzy
zdeponują swoje pieniądze.
Większość ludzi uważała, że Fabian pożyczał ich pieniądze
na 5% i jego profit stanowił różnicę 2%. Nie podważali tego
jednak, gdyż zarobek 3% był o wiele lepszy niż płacenie za
pilnowanie ich pieniędzy.
Ilość oszczędności rosła, wypełniając dodatkowe sejfy. Fabian
był w stanie pożyczać 200$, 300$, 400$, a czasem nawet do 900$ w
odniesieniu do każdych 100$ przechowywanych w depozycie. Musiał być
ostrożny, aby nie przekroczyć stosunku 9:1, gdyż jedna osoba na
dziesięć potrzebowała banknotów i monet do użytku.
Gdyby zabrakło pieniędzy, kiedy są potrzebne, ludzie staliby się
podejrzliwi, gdyż ich książeczki depozytowe pokazywały, ile
pieniędzy zdeponowali. Mimo wszystko za każde 900$, jakie Fabian
im pożyczał, wypisując własne czeki, mógł żądać do 45$
odsetek, np. 5% od 900$. Mógł zatem wypłacać 3$ odsetek za każde
zdeponowane 100$, które nigdy nie opuszczało jego sejfu. Oznacza
to, że na każdych 100$ przechowywanych w depozycie był on w
stanie uzyskać 42$ profitu, choć większość ludzi była
przekonana, że zarabiał tylko 2%. Inni złotnicy robili to samo.
Stworzyli pieniądze z niczego, jednym posunięciem ołówka, a następnie
pobierali za to odsetki.
Prawdą jest, że oni nie produkowali pieniędzy, gdyż rząd
drukował banknoty, bił monety i przekazywał złotnikom do
dystrybucji. Jedynym kosztem Fabiana była niewielka opłata za
druk. Wciąż mogli tworzyć z niczego pożyczane pieniądze i obciążać
za to odsetkami od pożyczonej sumy. Większość ludzi była
przekonana, że dostarczanie pieniędzy było działaniem rządu.
Wierzyli też w to, że Fabian pożyczał im pieniądze, które ktoś
inny zdeponował, jednak bardzo dziwne było to, że gdy pożyczka
była przyznana, niczyj depozyt nigdy nie malał. Gdyby każdy nagle
zechciał wypłacić swój depozyt, defraudacja zostałaby
ujawniona.
Gdy żądano pożyczki w banknotach i monetach, nie stanowiło to
problemu. Fabian wytłumaczył rządowi, że przyrost populacji i
produkcji wymagał większej ilości banknotów i nabywał je za
drobną opłatą pokrywającą koszt druku.
Pewnego dnia odwiedził Fabiana zamyślony mężczyzna. "Obciążenia
odsetkami są niewłaściwe", rzekł. "Za każde 100$
jakie wypuszczasz, żądasz 105$ zwrotu. Te dodatkowe 5% nigdy nie będzie
spłacone, gdyż nie istnieje.
Rolnicy produkują żywność, przemysł wytwarza artykuły itd.,
ale tylko wy produkujecie pieniądze. Załóżmy, że w całym kraju
istnieje tylko dwóch biznesmenów i zatrudniamy wszystkich innych.
Każdy z nas pożycza 100$, z czego 90$ płacimy w pensjach i
kosztach i otrzymujemy 10$ profitu, co jest naszym zarobkiem.
Oznacza to, że całkowita siła nabywcza wynosi 90$ + 10$ razy dwa,
czyli 200$. Jednak, aby wam zapłacić, musimy sprzedać całą naszą
produkcję za 210$. Jeśli jednemu z nas uda się sprzedać całą
produkcję za 105%, ten drugi może otrzymać tylko 95%. Dodatkowo,
część jego towarów nie może być sprzedana, gdyż nie istnieją
pieniądze, którymi można by za nie zapłacić.
Jeden z nas wciąż będzie wam winny 10% i jedynym sposobem spłacenia
tej pożyczki jest jeszcze większe zapożyczenie się. Taki system
nie może istnieć".
Mężczyzna kontynuował: "Oczywiste jest, że powinniście
wypuścić 105$, np. 100$ dla mnie i 5$ dla siebie na wydatki. W ten
sposób w obiegu znajdzie się 105$, więc zadłużenie będzie mogło
być spłacone".
Fabian słuchał w ciszy, a następnie rzekł: "Gospodarka
finansowa jest bardzo zawiłym tematem, mój chłopcze. Trzeba spędzić
wiele lat na jej studiowaniu. Pozwól, że ja będę się martwił o
te sprawy, a ty będziesz pilnował swoich. Musisz się stać
bardziej wydajny, zwiększyć swoją produkcję, obniżyć swoje
koszty i stać się lepszym biznesmenem. Zawsze służę pomocą w
tych sprawach".
Mężczyzna wyszedł, wciąż nieprzekonany. Uważał, że w działalności
Fabiana istnieje jakaś nieprawidłowość i sądził, że jego
pytanie zostało potraktowane unikiem.
Większość ludzi jednak wciąż liczyła się ze zdaniem Fabiana,
komentując: "On jest ekspertem i inni muszą być w błędzie.
Popatrz, jak nasz kraj się rozwinął, jak wzrosła produkcja -
pewne jest, że powodzi się nam lepiej".
Aby pokryć odsetki od pieniędzy, które pożyczyli, kupcy byli
zmuszeni podwyższyć swoje ceny. Pracownicy zaczęli się skarżyć,
że pensje były zbyt niskie. Pracodawcy odmówili podwyższenia
pensji, twierdząc, że byliby zrujnowani. Farmerzy nie mogli osiągnąć
właściwej ceny za swoje produkty. Gospodynie domowe narzekały, że
jedzenie stawało się zbyt drogie.
Na koniec niektórzy ludzie zaczęli strajkować - coś, o czym nie
słyszano nigdy przedtem. Inni zostali powaleni przez biedę, a ich
krewni i przyjaciele nie byli im w stanie pomóc. Większość
zapomniała o prawdziwym bogactwie, jakie ich otaczało - żyznych
ziemiach, wspaniałych lasach, zwierzynie i minerałach. Byli w
stanie myśleć tylko o pieniądzach, których ilość zawsze wydawała
się ograniczona. Nigdy jednak nie zakwestionowali istniejącego
systemu. Wierzyli, że to rząd nim kieruje.
Kilka osób wycofało swoje zdeponowane pieniądze i utworzyło
firmy "finansowe" lub "kasy pożyczkowe". Tym
sposobem mogli pobierać 6% lub więcej, co było lepsze niż 3%, które
płacił Fabian, ale mogli pożyczać tylko pieniądze, które mieli
na własność. Nie posiadali tej niespotykanej mocy umożliwiającej
tworzenie pieniędzy z niczego - poprzez wpisywanie sum w swoich księgach.
Te firmy finansowe były zmartwieniem Fabiana i jego przyjaciół,
więc szybko utworzyli kilka własnych. W większości przypadków
wykupili wszystkich innych, zanim zaczęli działać. W niedługim
czasie wszystkie firmy finansowe były ich własnością lub pod ich
kontrolą.
Sytuacja gospodarcza pogorszyła się. Ludzie żyjący z pensji byli
przekonani, że ich bossowie uzyskują zbyt duży profit. Bossowie
twierdzili, że pracownicy są zbyt leniwi i nie wykonują uczciwie
swojej codziennej pracy, a każdy inny obwiniał całą resztę.
Gubernatorzy nie mogli znaleźć odpowiedzi na to wszystko i wyglądało
na to, że powstałe problemy poszerzały biedę.
Zorganizowano system pomocy społecznej i uchwalono przepisy zmuszające
ludzi do łożenia na niego. To wywołało niezadowolenie wielu osób,
gdyż wierzyli w starą ideę pomocy sąsiedzkiej, która się brała
z dobrej woli.
"Te przepisy - to nic innego, jak zalegalizowana grabież.
Zabieranie komuś wbrew jego woli, bez względu na cel w jakim ma być
użyte, niczym nie różni się od kradzieży" - mawiali
ludzie.
Każdy człowiek czuł się jednak bezsilny i obawiał się skazania
na więzienie, czym straszono za niepłacenie. System pomocy społecznej
przyniósł jakąś ulgę, ale niedługo problem znów się poszerzył
i potrzeba było więcej pieniędzy, aby sobie poradzić. Koszt tych
systemów rósł coraz bardziej, a wraz z nim rozrastał się rząd.
Większość z gubernatorów należała do szczerych ludzi, próbując
robić wszystko, co w ich mocy. Nie chcieli już żądać od ludności
więcej pieniędzy i w końcu, nie mieli innego wyboru, jak pożyczyć
pieniądze od Fabiana i jego przyjaciół. Nie bardzo wiedzieli, jak
to spłacą. Rodzice nie mogli już sobie pozwolić na opłacenie
nauczycieli swoich dzieci. Nie mogli opłacić lekarzy. Przewoźnicy
wypadali z biznesu.
Rząd był zmuszony przejmować jednych po drugich. Nauczyciele,
lekarze i wielu innych stało się pracownikami państwowymi.
Niewielu było usatysfakcjonowanych swoją pracą. Otrzymywali
sensowną płacę, ale stracili poczucie swojej tożsamości. Stali
się małymi zębami należącymi do kół wielkiej machiny.
Nie istniało miejsce na osobistą inicjatywę, małe uznanie czy
wysiłek. Wynagrodzenie było z góry określone, a awans możliwy
tylko wtedy, gdy zwierzchnik przeszedł na emeryturę lub umarł.
Będąc w desperacji, gubernatorzy zdecydowali się zasięgnąć
porady Fabiana. Uważali go za bardzo mądrego człowieka i wyglądało
na to, że wie, jak rozwiązać te sprawy. Wysłuchał ich problemów
i rzekł: "Wielu ludzi nie może rozwiązać swoich problemów
- potrzebują kogoś, kto zrobi to za nich. Zgodzicie się zapewne
ze mną, że większość ludzi ma prawo być szczęśliwymi i zasługuje
na minimum niezbędne do życia. Czyż jednym z najważniejszych
powiedzeń nie jest: "Wszyscy ludzie są równi?".
Jedynym sposobem na przywrócenie równowagi jest zabranie nadmiaru
majątku bogatym i danie biednym. Wprowadźcie system podatków. Im
więcej ktoś ma, tym więcej musi zapłacić. Pobierajcie podatki
od każdej osoby w zależności od jej możliwości i rozdawajcie w
zależności od potrzeb. Szkoły i szpitale powinny być bezpłatne
dla tych, którzy nie mogą sobie na nie pozwolić...".
Wygłosił im długą przemowę na temat dobrze brzmiących ideałów
i zakończył: "No i nie zapomnijcie, że jesteście mi winni
pieniądze". Pożyczacie już od dłuższego czasu. Jedyne co
mogę dla was zrobić, to zgodzić się na płacenie wyłącznie
odsetek. Sumę podstawową zostawmy jako dług i płaćcie mi tylko
odsetki".
Rozeszli się i bez przemyślenia filozofii Fabiana wprowadzili
progresywny system podatków: im więcej zarabiasz, tym wyższą
stawkę płacisz. Nikt z tego nie był zadowolony, ale miał tylko
dwa wyjścia: płacić podatki lub iść do więzienia.
Kupcy znów byli zmuszeni podnieść ceny. Pracownicy domagali się
wyższych płac, powodując upadek biznesu wielu pracodawców lub
zastąpienie ludzi maszynami. To wywołało dalsze bezrobocie i
wprowadzenie przez rząd dalszych zapomóg i pomocy społecznej.
Aby niektóre branże utrzymać tylko ze względu na utrzymanie
zatrudnienia, wprowadzono następne podatki oraz opłaty celne.
Niektórzy ludzie zastanawiali się, czy celem danej produkcji jest
wytwarzanie dóbr czy utrzymanie zatrudnienia.
W miarę jak sprawy się pogarszały, próbowano kontrolować
zarobki, ceny i wszystko inne. Rząd próbował zdobyć więcej
pieniędzy poprzez podatek od sprzedaży, podatek od zarobków i z
innych rodzajów podatku. Ktoś zauważył, że bochenek chleba
zawierał 50 podatków, zaczynając od rolnika uprawiającego
pszenicę, a skończywszy na gospodyni domowej.
Pojawili się "eksperci" i niektórzy z nich zostali
wybrani do rządu, ale po każdym rocznym spotkaniu powracali prawie
bez żadnych osiągnięć, poza wiadomością, że podatki poddano
"restrukturyzacji", czego wynikiem było zawsze
podniesienie podatków.
Fabian zaczął się domagać spłaty swoich odsetek i coraz większa
część podatków była potrzebna do ich spłaty.
Następnie nastały partie polityczne. Ludzie zaczęli roztrząsać,
która grupa gubernatorów najlepiej rozwiąże problemy.
Dyskutowali na temat osobowości, idealizmu, nazw partii - o
wszystkim, poza rzeczywistym problemem.
Kłopoty zaczynały mieć rady miejskie. W jednym z miast odsetki od
zadłużenia przekroczyły sumę podatków od nieruchomości
pobieranych w ciągu roku. Niezapłacone odsetki wzrastały i
naliczano odsetki od odsetek.
Stopniowo duża część prawdziwego majątku stała własnością
Fabiana lub była pod kontrolą jego przyjaciół, a wraz z tym -
nastała większa kontrola nad ludźmi. Kontrola ta nie była jednak
jeszcze pełna. Wiedzieli, że sytuacja nie będzie bezpieczna dopóty,
dopóki każda osoba nie będzie pod kontrolą.
Większość ludzi sprzeciwiających się systemowi można było
uciszyć, wywierając presję finansową lub wyśmiewając ich
publicznie. Aby tego dokonać, Fabian i jego przyjaciele wykupili większość
gazet, stacji telewizyjnych i radiowych oraz ostrożnie
selekcjonowali ludzi do prowadzenia ich. Wielu z tych ludzi miało
szczere zamiary ulepszenia świata, ale nigdy się nie zorientowali,
jak są wykorzystywani. Ich rozwiązania zawsze były związane ze
skutkami problemu, a nigdy z jego przyczyną.
Istniało kilka różnych gazet: jedna reprezentowała prawe skrzydło,
jedna lewe, jedna pracowników, jedna bossów itd. Nie miało
znaczenia, której wierzyłeś, tak długo, dopóki nie zająłeś
się rzeczywistym problemem.
Plan Fabiana był prawie na ukończeniu - cały kraj był zadłużony
u niego. Posiadł kontrolę na ludzkimi umysłami poprzez system
edukacji i media. Ludzie byli w stanie myśleć tylko o tym i wierzyć
tylko w to, co on dyktował.
Gdy człowiek ma więcej pieniędzy niż jest w stanie wydać na
swoje przyjemności, cóż mu jeszcze zostaje? Dla tych, którzy mają
mentalność klasy wiodącej - odpowiedzią jest władza - surowa władza
panująca nad innymi istotami ludzkimi. W mediach i w rządzie użyci
byli idealiści, ale prawdziwymi nadzorcami, których Fabian szukał,
byli ci z mentalnością klasy wiodącej.
Większość ze złotników stała się takimi. Znali uczucie
wielkiego bogactwa, ale już dłużej to ich nie satysfakcjonowało.
Potrzebowali wyzwania i ekscytacji oraz władzy nad umysłami mas w
prowadzeniu gry ostatecznej.
Wierzyli, że są ponad wszystkimi innymi. "Panowanie jest
naszym prawem i obowiązkiem. Masy nie wiedzą, co jest dla nich
dobre. Muszą być zebrane i zorganizowane. Panowanie jest prawem,
które posiadamy od urodzenia".
Fabian i jego przyjaciele mieli rozmieszczone po kraju biura pożyczek.
Owszem, były one w prywatnych rękach i odseparowane od siebie.
Teoretycznie konkurowały ze sobą, ale w rzeczywistości blisko ze
sobą współpracowały. Po przekonaniu jednego z gubernatorów,
powołano instytucję, którą nazwali Centrum Rezerw Pieniężnych.
Aby tego dokonać, nie użyli nawet swoich pieniędzy. Stworzyli
kredyt w oparciu o część pieniędzy będących depozytem innych
ludzi.
Instytucja ta była zewnętrzną fasadą systemu regulującego podaż
pieniędzy, jako reprezentująca rządowe działanie. Dziwne jednak
było to, że ani gubernatorzy ani urzędnicy państwowi nie mogli
zasiadać w radzie nadzorczej.
Rząd nie pożyczał już teraz bezpośrednio od Fabiana, ale zaczął
używać systemu kredytowego Centrum Rezerw Pieniężnych.
Oferowanym zabezpieczeniem były szacunkowe wpływy z przyszłorocznych
podatków. To było zgodne z planami Fabiana - odsunąć podejrzenie
od jego osoby i przenieść na pozorne działania rządu. On jednak
wciąż pozostawał jako nadzorujący kontrolę, działając za
kulisami.
Fabian posiadał pośrednią kontrolę nad rządem w takim zakresie,
że rząd był zmuszony zgodzić się na jego dyrektywę. Chełpił
się: "Pozwólcie mi kontrolować pieniądze narodu, a będzie
mi obojętne, kto ustanawia jego prawo". Nie miało to większego
znaczenia, która z grup gubernatorów była wybierana. Fabian
kontrolował pieniądze - krew narodu.
Rząd otrzymywał pieniądze, ale z każdej pożyczki były zawsze
potrącane odsetki. Coraz więcej rząd wydawał na zapomogi i inne
programy społeczne i w niedługim czasie zaczął mieć trudności
w spłacaniu odsetek, nie wspominając o głównej sumie pożyczki.
Wciąż istniały osoby, które zadawały pytania: "Pieniądze
- to system stworzony przez człowieka. Czyż nie mógłby być
uregulowany w taki sposób, aby służył ludziom, a nie panował
nad nimi?". Ludzi takich było jednak coraz mniej, a ich głosy
ginęły w szale ściągania nieistniejących odsetek.
Zmieniła się administracja, zmieniły się nazwy partii, ale główne
przepisy trwały. Bez względu na to, jaki rząd był u władzy,
ostateczny cel Fabiana z każdym rokiem był bliższy realizacji.
Zasady uznawane przez ludzi nic nie znaczyły. Byli opodatkowani do
maksymalnych granic. Nie byli już w stanie płacić więcej.
Nadszedł czas na finałowe posunięcie Fabiana.
10% pieniędzy wciąż było używane w formie banknotów i monet.
To należało znieść, robiąc to w taki sposób, aby nie wywołać
podejrzenia. Tak długo, jak ludzie używali gotówki, mogli kupować
i sprzedawać według własnego uznania, mając wciąż możliwość
kierowania do pewnego stopnia swoim życiem.
Noszenie ze sobą banknotów i monet nie było jednak zawsze
bezpieczne, czeki nie były akceptowane poza lokalną społecznością
i w związku z tym oczekiwano wygodniejszego systemu. Kolejny raz
Fabian posiadał odpowiedź. Jego organizacja wydała każdemu małą
plastikową kartę, która zawierała imię i nazwisko osoby, zdjęcie
i numer identyfikacyjny.
Gdy ktoś okazywał tę kartę, sklepikarz dzwonił do centralnego
komputera, aby sprawdzić dostępność kredytu. Jeśli był dostępny,
osoba mogła kupić to, co chciała - nie przekraczając wyznaczonej
sumy.
Na początku wolno było wydać tylko małą sumę z kredytu i jeśli
była spłacona w ciągu miesiąca, odsetki nie były naliczane. To
było dobre dla ludzi pozostających na pensji, ale biznesmen nie
miał nawet z czym zaczynać. Musiał on zainstalować maszyny,
wyprodukować produkty, zapłacić pensje itd., a następnie sprzedać
wszystkie produkty i spłacić kredyt. Jeśli przekroczył miesięczny
termin, obciążano go odsetkami 1,5% za każdy miesiąc, jaki
zalegał z długiem. W ciągu roku dawało to razem 18%.
Biznesmeni nie mieli innego wyjścia, jak tylko dodać te 18% do
ceny sprzedaży. Te dodatkowe pieniądze (kredyt na 18%) nie były
tak naprawdę nikomu pożyczane. W całym kraju nałożono na
biznesmenów zadanie spłacenia 118$ za każde pożyczone przez nich
100$. Te dodatkowe 18$ nigdy jednak nie było stworzone.
Pomimo tego społeczna pozycja Fabiana i jego przyjaciół wzrosła.
Obdarzano ich wielkim poważaniem. Ich wypowiedzi w związku z
finansami i gospodarką były przyjmowane jak nakazy religijne.
Z powodu ciągle wzrastających podatków wiele małych biznesów
upadło. Na prowadzenie różnych działalności potrzebne były
specjalne licencje, więc pozostali odczuwali trudności w ich
prowadzeniu. Fabian był właścicielem lub kontrolował wszystkie
wielkie firmy, które posiadały setki różnych filii. Wyglądało
to tak, jakby ze sobą konkurowały, ale wszystkie były przez niego
kontrolowane. Na koniec wszystkie firmy zostały wyparte z biznesu.
Hydraulików, blacharzy, elektryków i większość innych branż
czekał ten sam los - połykały ich firmy-olbrzymy Fabiana, mające
ochronę ze strony rządu.
Fabian chciał, aby plastikowe karty wyeliminowały banknoty i
monety. Plan jego zakładał, że kiedy wszystkie zostaną
wyeliminowane, działać będą mogły tylko biznesy używające
komputerowego systemu kart.
Planował, że niektórzy ludzie prędzej czy później zagubią
kartę i w związku z tym nie będą mogli niczego kupić ani
sprzedać, dopóki nie zostanie przeprowadzony dowód
identyfikacyjny. Zmierzał więc, do wprowadzenia przepisu dającego
mu ostateczną kontrolę nad innymi - przepisu prawnego zmuszającego
każdego do posiadania numeru identyfikacyjnego wytatuowanego na ręce.
Numer byłby widzialny jedynie w specjalnym świetle, połączonym z
komputerem. Każdy komputer byłby połączony z centralnym
komputerem, więc Fabian wiedziałby wszystko o każdej osobie.
Ta historia jest oczywiście fikcyjna. Jeśli jednak zaniepokoiła
Cię, gdyż jest bliska prawdy i chcesz ją zgłębić - punktem wyjścia
jest poznanie ludzi podobnych Fabianowi, działających w
rzeczywistości. Byli nimi angielscy złotnicy XVI i XVII wieku.
Na przykład, Bank of England rozpoczął swoją działalność w
1694 r. Król William był w kłopotach finansowych, które były
wynikiem wojny z Francją. Złotnicy "pożyczyli mu" 1,2
miliona funtów (niewyobrażalnie wielką sumę w tamtych czasach),
obwarowując to takimi warunkami:
1. Odsetki wyniosą 8%. (Należy pamiętać, że Magna Carta określała
jednoznacznie, iż obciążanie lub pobieranie odsetek jest karane
wyrokiem śmierci).
2. Król nada złotnikom przywilej prowadzenia banku. (To dało im
prawo udzielania kredytu).
Zanim to nastąpiło, wystawianie noty za zdeponowane pieniądze było
całkowicie nielegalne. Nadany przywilej to zalegalizował.
W 1694 r. William Patterson otrzymał przywilej założenia banku -
Bank of England.
Dlaczego jeszcze
nie masz tyle, ile chciałbyś mieć?
Możesz dać na to
pytanie długą lub krótką odpowiedź. Długą zapewne znasz, gdyż
potrafisz wyliczyć wszystkie przeciwności losu stojące na drodze
do Twojego sukcesu, wszystkie niesprzyjające okoliczności i ludzi,
którzy Ci przeszkadzają w dojściu do celu. Ile jest warta ta długa
odpowiedź, sam wiesz najlepiej, gdyż jesteś jej autorem i zarazem
mistrzem w jej tworzeniu.
Pozwól, że podsunę Ci krótką odpowiedź na pytanie zawarte w
tytule:
Nie masz wyraźnie sprecyzowanego celu i (lub) nie masz planu działania,
wskazującego jak ten cel osiągnąć. Jeśli dokładnie opiszesz
sobie te dwa elementy i zaczniesz realizować nakreślony plan,
reszta wydarzeń w Twoim życiu będzie się tak układać, aby umożliwić
Ci osiągnięcie celu.
Co możesz zrobić, gdy chodzi o dbanie o własny interes, aby
szybko i skutecznie poprawić swoje finanse, bez względu na to,
jaki jest Twój cel i jaki jest plan działania?
Możesz szybko uzdrowić swoją finansową egzystencję, wdrażając
stosowne zmiany. Zanim jednak zaczniesz to robić, zastanów się
nad pewnymi faktami, których uświadomienie sobie dobrze wpłynie
na rozwój Twojej finansowej inteligencji.
W jaki sposób generujesz swój przychód? Większość ludzi
pracuje gdzieś na etacie, 8 godzin dziennie, czyli 40 godzin
tygodniowo. Gdy przeliczysz swoje wynagrodzenie na stawkę godzinową,
otrzymasz określoną wielkość, powiedzmy 15 zł za godzinę. Może
jednak jesteś ekspertem w jakiejś dziedzinie i nie otrzymujesz zapłaty
za godzinę, ale za wykonaną pracę. Wtedy możesz otrzymać o
wiele więcej za godzinę pracy, ale też możesz dostać o wiele
mniej.
Bez względu na sposób liczenia, tym, co tak naprawdę robisz, jest
wymiana Twojego czasu na pieniądze. Każda nowa suma pieniędzy
zdobyta przez Ciebie, wymaga zaangażowania z Twojej strony czasu
wydatkowanego bardziej lub mniej aktywnie. Ponieważ czas, w
przeliczeniu na dobę, jest dobrem ograniczonym (wszyscy mamy go
tyle samo), linearne podejście do problemu generowania przychodu ma
też swoją ograniczoność. Nie da się wydłużać godzin pracy w
nieskończoność, co podsuwa nam myśl, że nieograniczoność
naszego dochodu na pewno nie opiera się na zwiększaniu
przepracowanych przez nas godzin.
Jeśli przepracowałeś w miesiącu 160 godzin, otrzymując 15 zł
za godzinę, musiałeś oddać ze swojego życia te 160 godzin, chcąc
otrzymać 2400 zł. Oczywiście brutto, czyli przed opodatkowaniem.
Jeżeli jesteś pracoholikiem, to mogłeś przepracować nawet 320
godzin (zakładając, że Twoja praca jest bardzo poszukiwana na
rynku). Niestety, zarobienie 5800 zł czy nawet 10600 zł milionerem
Cię nie zrobi, szczególnie, gdy Twoje działanie jest typowe,
czyli osiągasz to, co większość: zarobek - wydatki = 0 lub równa
się debet.
Linearne zarabianie pieniędzy ma również wiele innych wad:
- jeśli nie pracujesz - to nie zarabiasz
- jeżeli jesteś chory lub na urlopie - to nie zarabiasz
- ponieważ koszty życia nigdy nie znikają - spacer, czas spędzany
z rodziną, oglądanie telewizji itp. kosztuje Cię określoną sumę
pieniędzy
- jedyną formą zatrudnienia Cię jest taka praca, w której będziesz
otrzymywał o wiele mniej niż stanowi wartość Twojej pracy
(przecież Twój pracodawca musi mieć zysk z tego, co zrobiłeś)
- jeśli chcesz więcej zarabiać, możesz więcej pracować w swoim
zawodzie lub w innym, jednak ogranicza Cię długość doby i
konieczność wypoczynku oraz czas spędzany na inne działania
- możesz wycenić swoją pracę o wiele wyżej niż dotychczas, ale
będziesz musiał znaleźć chętnego, który zapłaci Ci np. 50 zł
za godzinę, zamiast 15 zł.
Zapewne teraz już wyraźniej dostrzegasz to, dlaczego większość
ludzi nie jest w stanie osiągnąć jakiegoś podstawowego
dobrobytu, nie mówiąc już o niezbyt zaawansowanym stopniu zamożności.
Jeśli za raz wykonaną pracę otrzymujesz tylko jednorazowe
wynagrodzenie, ta droga nie doprowadzi Cię do finansowej niezależności.
Jak więc generują swoje przychody ci, którzy nie zarabiają w
sposób linearny, wymieniając swój czas na pieniądze? Mają oni
przychód pasywny:
1. Ludzie ci jednorazowo tworzą produkt, który może być
powielony i sprzedany wiele razy (utwór muzyczny, film, książka,
program komputerowy, patent, receptura, technologia, system biznesu
(np. franchising) itp.)
2.Ludzie ci jednorazowo inwestują pieniądze w przedsięwzięcie,
które generuje im przychody (wynajęta nieruchomość, współudział
w spółce, wykupione prawa autorskie, pieniądze pożyczone na
procent, inna rentowna inwestycja).
Jeżeli nie rozwinąłeś w sobie talentów, które pozwoliłyby Ci
zrealizować plan wg punktu pierwszego i nie posiadasz zasobów umożliwiających
działanie wg punktu drugiego, czy oznacza to, że nie masz już
szans na stworzenie źródła przychodu pasywnego?
Narzędziem, którego musisz użyć, chcąc się przemieścić z
pozycji linearnego zarabiania pieniędzy na pozycję zdalnego
generowania pieniędzy, jest dźwignia czasowa lub finansowa.
Przykład dźwigni czasowej:
Mała firma zatrudnia sześć osób, a jej szefem jest właściciel
firmy. Szef jest głównie skupiony na długofalowych zadaniach
firmy, zaś od spraw codziennych ma menedżera. Menedżerowi podlega
pięciu pracowników. Zadaniem pracowników jest utrzymanie
sprzedaży
na poziomie 50 tys. zł miesięcznie, a więc każdy z pracowników
jest odpowiedzialny za sprzedaż w wysokości 10 tys. zł miesięcznie.
Menedżer ma za zadanie pilnować, aby pracownicy wywiązywali się
z nałożonego na nich obowiązku i jeśli komuś to się nie udaje,
ma zwolnić zbyt opieszałego i na jego miejsce przyjąć kogoś
innego.
Każdy pracownik kosztuje firmę 2400 zł, a utrzymanie menedżera
kosztuje 4800 zł miesięcznie. Pracownicy
pracują po 160 godzin
miesięcznie, więc każdy kosztuje firmę 15 zł na godzinę, co
razem stanowi 12000 zł miesięcznie. Menedżer, pracując 160
godzin i generując koszt 30 zł na godzinę, pochłania 4800 zł.
Razem koszt personelu wynosi 16800 zł, co przekłada się na
przepracowane 960 godzin.
Szef również pracuje przez 160 godzin w miesiącu, ale nie
otrzymuje pensji, gdyż nie jest on pracownikiem, tylko właścicielem.
Do dyspozycji szefa pozostaje 50000 - 16800 = 33200 zł. Jeśli
podzielimy tę sumę przez 160 godzin poświęcone firmie przez jej
właściciela, wyjdzie na to, że ma on przychód 207,50 zł na
godzinę. Tak wysoką stawkę godzinową uzyskał dzięki dźwigni
czasowej, zatrudniając personel, który poświęca swój czas na
pracę dla niego. Oczywiście 33200 nie jest sumą netto, jaką
otrzymuje szef, gdyż firma ma koszty prowadzenia swojej działalności,
jednak z drugiej strony, pracownicy też nie otrzymują wszystkiego
na rękę z powodu opodatkowania itp. Gdy jednak odliczą koszty życia,
nie zostaje im nic lub prawie nic w odróżnieniu od szefa, któremu
zapewne zostaje znacząca suma na reinwestycję w biznesie lub w
innych źródłach przychodu pasywnego.
Przykład dźwigni finansowej znajdziesz w artykule zatytułowanym:
\"Czy możesz inwestować lepiej niż zarządzający funduszami
inwestycyjnymi?\".
Jeśli więc obecnie jesteś etatowym pracownikiem, jakie są Twoje
szanse na stworzenie przychodu pasywnego? Zastosuj starą, wypróbowaną
strategię: \"Trzymaj to, co masz, ale jednocześnie zacznij
budować coś, co Cię uwolni od tego, co teraz robisz\".
Pierwszym krokiem, jaki musisz zrobić, przemieszczając się w
kierunku finansowej niezależności, jest pokonanie nieuzasadnionego
strachu, że brak etatu oznacza brak pieniędzy. Kiedy się z tym
uporasz, rób to, co dotychczas, ale na własny rachunek, a nie na
etacie. Mając własną działalność, możesz zredukować
opodatkowanie swojego przychodu poprzez uwzględnienie kosztów
prowadzenia tej działalności. Często są to koszty, które i tak
ponosisz jako pracownik: musisz dojechać tu czy tam, musisz używać
telefonu komórkowego itd.
To, co teraz zostanie Ci dodatkowo w ręku, możesz zainwestować,
choćby w dające niewiele zysku fundusze inwestycyjne, o ile
dodatkowe pieniądze nie zwiększą Twojego apetytu na konsumpcję.
Może się jednak okazać, że najlepszy zwrot otrzymasz, inwestując
w swój mały biznes. Inwestowanie we własny biznes daje jeden z
najlepszych zwrotów z inwestycji, pod warunkiem, że wiesz co
robisz i dokąd zmierzasz w tym biznesie.
Wykonując prace dla innych biznesów, w ramach prowadzenia własnej
działalności, pilnie obserwuj, co robią właściciele tych biznesów.
Jeśli możesz to zastosować w prowadzeniu swoich interesów, zrób
to. Np. znajdź podwykonawcę na niektóre zlecenia, powierz swoją
księgowość osobie prowadzącej biuro rachunkowe itp. W ten sposób
zaczniesz używać dźwigni czasowej.
Aby nie błądzić na nowej drodze, korzystaj z wiedzy tych, którzy
zaszli już tam, dokąd Ty zmierzasz. Czytaj książki, słuchaj taśm,
bierz udział w wartościowych spotkaniach. Systematycznie poświęcaj
czas na myślenie o tym, co z tej nowej informacji nadaje się do
zastosowania w Twoim biznesie.
Załóż grupę dyskusyjno-motywacyjną lub przyłącz się do już
istniejącej. Spotykając się z ludźmi, którzy zdobyli już doświadczenie
w biznesie i wymieniając informacje, zauważysz, że Twój biznes
rozwija się o wiele szybciej, a Ty jesteś o wiele skuteczniejszy w
działaniu niż robiłbyś to zdany tylko na siebie. Jednym z
lepszych pretekstów do takich spotkań jest regularne granie w
Cashflow 101 i dyskutowanie o tym, jak strategie z gry zastosować
we własnym biznesie i we własnych inwestycjach.
Spotykanie się z ludźmi mającymi cele zbieżne z Twoimi jest
bardzo ważne, szczególnie w pierwszych latach prowadzenia biznesu.
Jeśli chcesz być orłem w biznesie, nie nauczysz się latać zbyt
wysoko, zadając się z kurami, które co najwyżej potrafią fruwać
na wysokość swojej grzędy.
Myślę, że teraz już wiesz, dlaczego jeszcze nie masz tyle, ile
chciałbyś mieć, a Twoja odpowiedź jest zapewne o wiele krótsza
i bardziej precyzyjna niż ta, jaką miałeś przed przeczytaniem
artykułu. Zdobywaj upragnione cele, ale nade wszystko bierz z życia
tyle, ile możesz, podążając drogą wiodącą do celu. A z tego,
co zarobisz, nie zapomnij bezinteresownie dać trochę innym. Gdy
intencje są właściwe, plon jest zawsze o wiele większy niż
siew.
Krzysztof Szramko
Etat w urzędzie
szczytem marzeń przeciętnego Polaka?
Postaci Janusza
Korwina-Mikke nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Polityk,
publicysta, a co najważniejsze człowiek patrzący na naszą
rzeczywistość trzeźwym okiem. Znany ze swych poglądów, uważanych
przez niektórych za kontrowersyjne. Ale przede wszystkim obrońca
czystej demokracji, wolnego rynku i wolnej, dojrzałej przedsiębiorczości.
Instytut Praktycznej Edukacji miał przyjemność porozmawiać z
Panem Korwinem-Mikke osobiście i poznać jego zdanie na temat
finansowej niezależności Polaków.
IPE: Panie Januszu, skąd się w tym kraju bierze dziś
bezrobocie?
JKM: Fala bezrobocia dopiero może nadejść. Polsce grożą
"czerwone brygady". Tworzymy ogromną ilość ludzi z tytułami,
a ci ludzie po studiach mają oczekiwania. Chcą posady inteligenta,
niestety mogą się rozczarować.
Pani Anna Radziwiłłówna w niedawno udzielonym wywiadzie powiedziała,
że dziś mamy dwa razy więcej studentów niż kilka lat temu.
Niestety wzrost tej liczby oznacza spadek poziomu nauczania. I tak
magistrowie, którzy kończą studia dziś, zarabiają relatywnie
mniej niż ci, którzy skończyli studia za komuny.
IPE: Skąd się w Polsce bierze taki pęd do pracy na etacie
jako najlepszego sposobu na życie?
JKM: Etatowość była zawsze. Tu wystarczy sięgnąć do
kart historii. W zaborze rosyjskim była bieda, drewniane chałupy,
w austriackim bogactwo (o ile można to tak ująć). Zarówno jeden
jak i drugi zabór miał swoich zwolenników. O dziwo nie utworzyła
się żadna grupa popierająca zabór pruski. W Prusach nie było
biurokracji, nie było więc etatów, posad, którymi mogliby
nagradzać Prusacy.
IPE: W jaki sposób wyrwać Polaka z etatowej mentalności?
JKM: Po pierwsze ograniczyć biurokrację, która jest główną
strefą produkcji pustych etatów. Nie ma w Polsce wzorców pracy
kreatywnej i przedsiębiorczej. Takie wzorce trzeba stworzyć. Ale
jak tego dokonać, skoro większość z nas wciąż widzi, że można
żyć jako tako, bez kreatywnej i mądrej pracy. Wystarczy złapać
etat w urzędzie. Należałoby te wszystkie zbędne posady
zlikwidować.
Dziś jeszcze często urzędnik jest panem człowieka. Od jego
decyzji, humoru i prędkości wykonywanej pracy zależy to, czy dany
człowiek będzie mógł zarabiać pieniądze, czy będzie mógł
prowadzić swoją firmę. Siedzi sobie taka pani oderwana od
rzeczywistości pracy wolnorynkowej i systemu demokracji i zapomina,
że to ona jest tam dla ludzi, a nie ludzie dla niej, że to
petenci, którzy tam przychodzą generują przychód, ona jedynie
konsumuje część budżetu.
Sam miałem kiedyś styczność z bardzo absurdalną sytuacją. Mój
kolega miał dom, a od niego oddalony o 4 metry sklep. Postanowił
zabudować te 4 metry, w końcu wszystko było na jego działce.
Okazało się, że musi dostać zezwolenie. Załatwienie zezwolenia
trwało na tyle długo, że kolega zdążył owe 4 metry zadaszyć,
bo nie chodziło tu o żadną skomplikowaną zabudowę. Jednak po
otrzymaniu zezwolenia okazało się, że nie działa ono niejako
wstecz. Czyli kolega musiał wiatę rozebrać i zbudować ją od
nowa. Ta sprawa przeszła przez tuzin urzędników, a i tak zakończyła
się absurdalnie.
IPE: W jaki sposób młody człowiek może się znaleźć w
owej rzeczywistości i nie poddać się owczemu pędowi bezpiecznych
etatów, które wcale już takie bezpieczne nie są?
JKM: Musi odpowiedzieć sobie na jedno bardzo proste pytanie:
czy chce być uciskany, czy też chce uciskać? Brzmi to tak, jakby
nie było innego wyjścia i zawsze człowiek zmuszony był być w
niewdzięcznej roli. Jednakże lepiej uciskać tych, którzy nie chcą
być w pełni odpowiedzialni za własne finanse niż być uciskanym.
IPE: Czy sądzi Pan, że następne pokolenia będą miały
bardziej wolnorynkową mentalność?
JKM: Do szkół weszły lekcje przedsiębiorczości i jest to
dobra idea. Pytanie tylko, czego konkretnie uczą się na nich
dzieci. Muszę odwołać się do przykładu USA, gdzie dzieci w
szkole najpierw uczone są demokracji.
My niby już od kilkunastu ładnych lat mamy demokrację, ale nie
uczymy demokratycznych zachowań. W Stanach dzieci już od
pierwszych lat w szkole uczą się o systemie demokracji, o tym,
czym jest kworum, że trzeba mieć swojego przedstawiciela, gdy chce
się coś osiągnąć. Uczą się, tzn. nie tylko czytają w książkach,
ale wprowadzają to w życie w wyborach szkolnych i w codziennym
funkcjonowaniu szkoły. Dlatego nie ma tam potem bojówek, jakiś
demonstracji w parlamencie itp.
IPE: Zmienię na chwilę kierunek naszej rozmowy i zapytam,
co sądzi Pan o próbach podniesienia wysokości składek ZUS?
JKM: Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zrozumieć czym
tak naprawdę jest ZUS lub w jakim jest stanie i co posiada. ZUS ma
11,6 miliarda zł długów, no może, jeśli odjąć wartość
ZUS-owych nieruchomości, było by tego o połowę mniej.
Skąd ZUS ma brać pieniądze, aby wypłacać renty i emerytury? Miało
być tak pięknie, ponieważ kolejne roczniki kończące edukację
miały być stałym i stabilnym napływem gotówki do ZUS-u.
Niestety plan nie przewidział tego, że młodzi ludzie na gwałt będą
wyjeżdżać z Polski. Kto więc zapłaci owe podatki? Ano ci, którzy
zostali. Im więcej ludzi wyjedzie, tym wyższe muszą być podatki,
bo z czegoś te świadczenia trzeba płacić. Oczywiście wystarczyłoby
tylko zwolnić urzędników. Od razu można by obniżyć podatki. Więcej
ludzi miałoby wtedy warunki sprzyjające własnej przedsiębiorczości
i zostałoby w kraju. Na koniec bilans ekonomiczny i tak byłby
dodatni. A tak mamy do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym.
IPE: W jaki sposób można obniżyć rzeszę urzędników i
pustych etatów w Polsce?
JKM: To jest dość trudna część, bo nie da się tego
zrobić stopniowo. Sytuacja, w której stopniowo redukuje się
"stołki" wytworzyłaby jeszcze większą elitarność
posad, bo byłoby ich mniej. Niestety, ale musimy rozważać całkowite
zrewolucjonizowanie obecnego stanu rzeczy.
IPE: Wspomniał Pan tu o prywatnej przedsiębiorczości.
JKM: Tak, prywatna przedsiębiorczość, z punktu widzenia
gospodarki, to coś bardzo pozytywnego. Pieniądz musi szybko biegać.
Ale, aby prywatna przedsiębiorczość w pełni mogła się rozwijać,
należy zlikwidować podatek dochodowy. Nie można opodatkowywać
ludzi za to, że się bogacą i chcą podnosić swój standard życia.
To absurd, jest to naturalne i niezbywalne prawo każdego człowieka
- poprawa swojego bytu.
Brak prywatnej przedsiębiorczości i szybkiego obiegu pieniądza
generuje inne chore społecznie sytuacje. Dziś np. większość
kobiet nie ma wyboru. Nie może wybrać czy chce pracować zawodowo,
czy realizować się jako opiekunka rodziny. Nie ma takiego wyboru i
musi pracować. W ten sposób pracuje na dwóch etatach, a jako
kobieta i tak w pracy zawodowej dostaje niższe wynagrodzenie. To,
że kobiety miałyby opcję pracy w domu nie oznacza zaraz, że
zostałyby odcięte od życia zawodowego. Jest wiele przedsięwzięć
umożliwiających realizowanie się w biznesie i utrzymanie kontaktu
z ludźmi, nie absorbujących takiej ilości czasu, jak praca
zawodowa na etacie. Są nimi chociażby marketingi sieciowe, o których
nie musimy się tu chyba rozwodzić.
Naszą rozmowę, do której w zasadzie doszło przypadkiem, przerwał
telefon do Pana Korwina-Mike. Był on w drodze na spotkanie w
szkole. Tam czekało na niego grono młodych ludzi, którzy jeszcze
nie są wyborcami. Zaplanowana była dyskusja (a nie wykład czy
prelekcja) na temat demokracji i wolności wyboru.
Kto chce być
milionerem?
Robert Kiyosaki
został milionerem i chce nam powiedzieć, jak zdobyć własne
miliony. Napisał cztery bestsellery i nauczy Cię tego, czego nie
nauczą Cię w szkole. Jak więc stać się bogatym?
Zapał Roberta Kiyosaki do przekazywania wiadomości na ten temat
jest naprawdę duży i wzrasta w miarę naszego wywiadu w Phoenix,
gdzie Robert mieszka wraz ze swoją żoną Kim w domu mającym
wartość 3,5 miliona dol.
- Pieniądze nie mają dla mnie znaczenia - mówi autor, wyrażając
żarliwość w opowiadaniu o tym, jak zrobić duże pieniądze
(rozumiejąc podatki, aktywa i pasywa), podając definicję
bogactwa (milion przychodów rocznie bez pracowania) i o tym, co
oznacza dla niego bycie bogatym (wolność).
Kiyosaki jest synem Ralpha Kiyosaki, który był nauczycielem,
dyrektorem departamentu edukacji pod koniec lat 60-tych oraz
kandydatem na zastępcę gubernatora, który poniósł porażkę.
- Mimo zasług dla społeczeństwa i osiągnięcia wysokiej
pozycji w dziedzinie edukacji, ojciec mój umarł jako
"finansowy bankrut" - stwierdza jego syn.
W swoich książkach Kiyosaki przedstawia go jako "biednego
ojca". Kandydowanie na zastępcę gubernatora z ramienia
republikanów było "samobójstwem" z powodu silnej
pozycji demokratów na Hawajach. Gdy kandydat na gubernatora, którego
wspierał, przegrał wybory na rzecz gubernatora Johna Burnsa -
Burns umieścił ojca na "czarnej liście" - stwierdza
Kiyosaki.
Ojciec jego zainwestował - we franchising - pieniądze, które były
zabezpieczeniem jego emerytury.
- Kupił jeden z tych, w którym "nie możesz odnieść porażki",
jednak stracił wszystkie pieniądze - mówi Kiyosaki - śmiejąc
się z powodu ironii sytuacji.
Innym elementem, który trzymał ojca Roberta z dala od majętności
było jego mentalne nastawienie:
- Miał zwyczaj mawiać: "Nigdy nie będę bogaty" i ta
własna przepowiednia spełniła się.
- Czytając książkę "Bogaty ojciec, Biedny ojciec",
dowiesz się, że powodem tego, iż ludzie są bogaci lub biedni
jest ich wiara w wypowiadane słowa. Bogaty i nieedukowany ojciec,
który był ojcem mojego szkolnego przyjaciela, uczył mnie na
temat pieniędzy i spraw związanych z finansami.
Kim był ten człowiek? Kiyosaki nie chce o nim wszystkiego
powiedzieć.
- Mam umowę z jego rodziną, iż nie odkryję tego, ale jest to
prawdziwa historia. Poprosił, abym w książce napisał, że już
zmarł, jednak on wciąż żyje.
Nie dowiemy się też ile Kiyosaki zarobił i w co zainwestował.
- Jestem właścicielem różnych firm. Jestem głównym współudziałowcem
w firmach wydobywających ropę naftową i minerały. Posiadam też
firmy zajmujące się handlem nieruchomościami oraz firmy zarządzające
moimi prawami autorskimi - mówi Kiyosaki.
- Nie ujawniam informacji o moich holdingach. Zapewne wie pan
dlaczego. Z powodu procesów sądowych. Jeżeli jesteś bogaty,
ludzie próbują cię skarżyć.
Poza tym ujawnienie "bogatego ojca" i nazw firm nie jest
istotne. To co ma znaczenie, to misja Roberta Kiyosaki, która ma
na celu nauczanie ludzi, podobnie jak to robił "biedny
ojciec". Różnica polega jedynie na tym, że Kiyosaki naucza
o tym jak robić pieniądze. Ludzie są zainteresowani jego nauką,
o czym świadczy fakt, że od trzech lat jego książki utrzymują
się w ścisłej czołówce biznesowych bestsellerów USA,
Australii i innych krajów.
- Pieniądze to nic innego jak życiowa umiejętność - mówi
autor. Można przekonać się o tym, czytając moje książki.
Pieniądze są nauką i sztuką, czego nie uczą jednak w szkołach.
Wszystko, czego uczą nas w szkole, to: "Pilnie się ucz,
poszukaj pracy i pracuj dla bogatych". Ja nie chciałem tego
robić.
Zamiast tego Kiyosaki otworzył własny biznes, zajmujący się
produkcją nagrań i promocją muzyków. Po jakimś czasie biznes
się załamał.
- W 1985 r. staliśmy się wraz z żoną bezdomni. Wiem, co
oznacza fakt, że brakuje ci jednego miliona. To, co następnie
zrobiłem, to nabyłem jeszcze więcej wiedzy na temat finansów.
Teraz dzieli się on tą wiedzą z innymi sprzedając, książki,
gry edukacyjne, taśmy audio i wideo. Założył też fundację,
która używa część pieniędzy pochodzących ze sprzedaży, na
edukowanie biednych ludzi, takich jak np. Maorysi.
- Maorysi są w podobnej sytuacji do Hawajczyków. Gdy skończą
szkołę, stają się pracownikami sektora publicznego. Pojechałem
tam i uczyłem ich jak robić pieniądze przy pomocy pieniędzy.
Bycie bogatym - to bycie wyzwolonym. Bycie bogatym nie oznacza, że
twoje życie jest poświęcone jedynie pieniądzom.
- Dlaczego nie miałbyś robić tego, co chcesz i posiadać tyle
pieniędzy, ile chcesz? Dlaczego masz mieć tylko jedno lub
drugie? Tak było z moim biednym ojcem. Robił to, co uwielbiał,
ale mówił, że nigdy nie będzie miał pieniędzy. Jestem
nauczycielem, podobnie jak on. Jedyną różnicą jest to, że ja
zarobiłem miliony dolarów, a on nie.
- Wielu ludzi jest tym zainteresowanych, dlatego jedną z
najpopularniejszych audycji jest: "Kto chce być
milionerem". To, że moje książki sprzedają się tak
dobrze, jest dowodem na to, iż ludzie odczuwają głód wiedzy
związanej z finansami. Ci, z którymi mam największy problem, to
często tacy, jak mój biedny ojciec - dobrze wykształceni, ale
tak naprawdę nie rozumiejący tego, jak kapitaliści robią swoje
pieniądze.
- Czytając moje książki dowiesz się, że bardziej jestem
socjalistą aniżeli kapitalistą. Wolę jednak być bogatym
kapitalistą niż biednym socjalistą. Dzięki pieniądzom
posiadam większą moc wpływania na innych. Tak naprawdę robię
więcej dobrego przez edukowanie innych ludzi.
- Bogaci nie stosują tych samych zasad, co reszta. Przyjrzyj się
Johnowi Kenndy'emu juniorowi: gdy zmarł oszacowano, że każdemu
z dzieci jego siostry przypadło po 300 milionów dol. Co dał mi
mój ojciec? Uścisk dłoni. Owszem, tego też potrzebowałem.
Kiyosaki wyraża się o swoim ojcu z respektem.
- Pieniądze są pieniędzmi, a miłość miłością. Większość
ludzi obawia się, że pieniądze to zło, że staną się
skorumpowani, że utracą swoje wartości. O tym kim jesteś nie
decydują pieniądze. One jedynie ujawniają kim jesteś. Jeżeli
jesteś chciwy, więcej pieniędzy robi cię bardziej chciwym. Jeśli
jesteś nieszczęśliwy, więcej pieniędzy zrobi cię nieszczęśliwszym.
Jeżeli jesteś niemądry, więcej pieniędzy zrobi cię jeszcze głupszym.
Jeżeli jesteś hojny, więcej pieniędzy zrobi cię hojniejszym.
- Najhojniejsi to ci, którzy są najbogatsi. Ludzie, którzy są
biedni, są mniej hojni.
Swoją rolę Kiyosaki postrzega jako służbę.
- Im większej liczbie ludzi służę, tym staję się bogatszy.
Podejmij decyzję
bycia bogatym!
W dzisiejszych
czasach posiadamy wiele opcji do wyboru, zatem łatwo można zbłądzić
na drodze do celu, który chcemy osiągnąć. Chciałbym podsunąć
ci kilka sugestii związanych z tym, jak pozostać na swojej
drodze do wielkiego majątku - jeśli taki jest twój wybór.
Pewnego wieczoru 1975 r. usiadłem w swoim małym mieszkanku i
skupiłem się na wyborze drogi, którą chciałem podążać.
Kolejny raz musiałem zdecydować, którego ojca drogę wybrać:
bogatego czy biednego? Przez ostatnie 10 lat znajdowałem się
na bocznym torze i nastał czas powrotu na główny trakt. Powziąłem
wtedy wiele ważnych decyzji, które realizowałem przez następne
lata. Część z nich opisuję poniżej.
Dziesięć decyzji, jakie musisz podjąć, aby stać się
bogatym
Pierwsza decyzja: Podejmij decyzję bycia bogatym
Tamtego wieczoru musiałem przestać litować się nad sobą i
ponownie zdecydować o staniu się bogatym. Przeanalizowałem różne
nauki, które otrzymałem od bogatego ojca - nauki, które były
ważniejsze od pieniędzy, gdyż ich ostatecznym rezultatem mogło
być stworzenie finansowego imperium, które pragnąłem mieć.
Tamtego wieczoru siedziałem w ciszy i nauki te zaczęły
powracać. "Jedyna różnica pomiędzy bogatymi, średnią
klasą i biednymi polega na tym, jaki poziom życia chcą pędzić.
Nie musisz być jasnowidzem, aby przepowiedzieć czyjąś przyszłość.
Gdy wsłuchasz się w słowa używane przez tę osobę, objawią
ci one jej przyszłość" - mówił bogaty ojciec.
Wierzył, że słowa były najważniejszym narzędziem człowieka.
Wciąż przypominał mi, aby zważać na wypowiadane słowa, gdyż
wierzył, że słowa, które wypowiadasz i które zajmują twoje
myśli, stają się ostatecznie światem, w którym żyjesz. Często
cytował Stary Testament: "I słowo stało się ciałem".
Tamtego wieczoru wspominałem więc wskazówki bogatego ojca,
aby zauważyć, jak różne słowa wypowiadają ludzie. Zauważyłem,
że biedni ludzie często mówili:
"Chcę tylko mieć dosyć pieniędzy na opłacenie
czynszu".
"Potrzebuję parę złotych, aby dotrwać do następnej wypłaty".
"Gdy popłacę wszystkie rachunki, nie wiem, czy moja
rodzina będzie miała co jeść".
Ludzie, którzy używali takich słów, zazwyczaj skupiali się
tylko na przetrwaniu. Osoba, która nieustannie miała na myśli
lub wypowiadała te słowa, bez przerwy walczyła o finansowe
przetrwanie - bez względu na to, ile pieniędzy zarabiała.
Średnia klasa używa innych słów, ponieważ ma inne
spojrzenie na korzystanie z pieniędzy.
"Nasz dom (nasze mieszkanie) - to nasze najważniejsze
aktywa i nasza największa inwestycja".
"Każdego miesiąca odkładamy po kilka złotych, aby
uzbierać na zadatek na nasz wymarzony dom".
"Oszczędzamy pieniądze na studia dla dzieci i na naszą
emeryturę".
Zauważyłem, że średnia klasa skupia się na wygodach.
Dlatego wielu jej przedstawicieli mówi: "Nie
chcę być
bogaty. Chcę jedynie wygodnie żyć".
Tamtego wieczoru przypomniały mi się też słowa, których używali
znajomi bogatego ojca.
"W jaki sposób sfinansowałeś to swoje centrum handlowe?
Czy znalazłeś partnera na zasadzie joint venture, czy też
zaciągnąłeś kredyt na okres przejściowy?".
"Mój makler prowadzi zapisy na akcje pierwotnego obiegu.
Zapisać cię?".
"Kupiłem akcje używając mojej firmy, ponieważ z długoterminowego
punktu widzenia opodatkowanie jest dla mnie
korzystniejsze".
Używali oni nazewnictwa, które należy do kolumny aktywów.
Bogaty ojciec powiedział: "Bogaci są zamożni, ponieważ
nie są skupieni na krótkoterminowym przeżyciu z dnia na dzień
czy na kolumnie rozchodów, jak to się ma w przypadku biednych.
Nie skupiają się też na wygodach czy nabywaniu pasywów przy
użyciu kredytu - jak to czyni średnia klasa. Bogaci są zamożni,
ponieważ skupiają się na długoterminowym nabywaniu aktywów
- takich jak: akcje giełdowe, obligacje, biznesy i generujące
dochód nieruchomości. Wiele razy bogaci odmówią sobie posiłku,
regularnej pensji, wakacji czy komfortu ładnego domu, aby
stworzyć lub nabyć prawdziwe aktywa".
Zdecyduj się więc na bycie bogatym, nawet jeśli dzisiaj nie
masz złamanego grosza. W "Bogatym ojcu, Biednym ojcu"
opisałem różnicę pomiędzy byciem biednym a byciem bez
grosza. Bieda jest stanem umysłu, z którego pochodzą takie słowa,
jak: "Nie mogę sobie na to pozwolić" lub "Żyj
skromnie". Bycie biednym jest odwieczne, zaś brak pieniędzy
jest okresowy. "Kwadrant przepływu pieniędzy"
rozpoczyna rozdział: "Dlaczego nie poszukasz sobie
pracy?". Rozdział ten zaczyna się od opisu, jak z moją
żoną Kim byliśmy bezdomni przez około trzy tygodnie. Chociaż
byliśmy w zasadzie bez pieniędzy, walczyliśmy o to, aby stać
się bogatymi, aby zbudować biznes i dzięki niemu inwestować.
Mimo że dzisiaj posiadamy wiele pieniędzy i kilka biznesów,
niewiele się zmieniło. Kontynuujemy rozbudowę biznesu,
reinwestujemy w nasze biznesy i inwestujemy wykorzystując te
biznesy.
W "Kwadrancie przepływu pieniędzy" napisałem na
temat: "Być-Robić-Mieć". Najważniejszą częścią
tego wzorca jest "Być". Większość ludzi chce
"Mieć" to, co mają bogaci, ale często nie mają
zamiaru "Robić" tego, co robią bogaci, aby "Mieć"
to, co mają bogaci. Zatem bez względu na to czy masz pieniądze,
czy nie, ważne jest, aby "Być" bogatym, jeśli tak
zdecydujesz. Oznacza to, że wola stania się bogatym jest ważniejsza,
aniżeli zwyczajne finansowe przetrwanie czy wygodne życie.
Druga decyzja: Zdecyduj, jakiego rodzaju problemy związane z
pieniędzmi chcesz mieć
Istnieją tylko dwa problemy związane z pieniędzmi: za mało
pieniędzy albo za dużo pieniędzy. Szkoda, że większość
ludzi zna tylko problem związany z niedostatkiem pieniędzy.
Bogaty ojciec podkreślał, że jego syn Mike i ja, powinniśmy
wiedzieć nie tylko to, jak generować pieniądze, ale też to,
co z nimi robić. Mawiał więc: "Większość ludzi wie,
jak pracować za pieniądze, ale nie wie, jak to zrobić, aby
pieniądze pracowały dla nich". Zatem uczył nas, jak
planować w przypadku nadmiaru pieniędzy: "Jeśli chcesz
być bogatym, zapewnij sobie, aby nadmiar pieniędzy, jakie
posiadasz, generował jeszcze większy nadmiar pieniędzy.
Musisz wiedzieć, co robić z nadmiarem pieniędzy, zanim się
to wydarzy. Większość ludzi, gdy otrzyma dodatkowe pieniądze,
wydaje je w niemądry sposób albo "parkuje" je w
banku".
Zdecyduj więc, jakiego rodzaju problemy związane z pieniędzmi
chcesz mieć.
Trzecia decyzja: Napisz plan i realizuj go
Po dokonaniu wyboru pomiędzy byciem bogatym, biednym i należeniem
do średniej klasy oraz wyborem pomiędzy posiadaniem nadmiaru
lub niedoboru pieniędzy, jest czas na napisanie swojego planu.
Jeżeli zdecydowałeś się być bogatym, nawet jeśli dzisiaj
jesteś bez grosza i postanowiłeś mieć problemy związane z
nadmiarem pieniędzy - kontynuuj czytanie. Jeśli nie planujesz
być bogatym lub posiadać nadmiaru pieniędzy - nie ma
potrzeby, abyś czytał dalej.
Plan bogatego ojca zaczyna się od kilku podstawowych celów:
1. Zmień charakterystykę swoich przychodów. Zacznij prowadzić
biznes po godzinach.
2. Zmień charakterystykę swoich kosztów. Zamień koszty
osobiste na koszty biznesu.
3. Nadaj swojemu biznesowi osobowość prawną.
4. Kupuj swoje aktywa poprzez biznes.
5. Ujarzmij siłę reinwestowania.
Jeśli nie masz nic przeciwko pewnym ograniczeniom, aby w
rezultacie stać się bardzo bogatym i wcześnie przejść w
"stan spoczynku" - stwórz sobie plan. Nawet, jeśli
dzisiaj jesteś bez grosza, nie oznacza to, żeś biedny. Jeżeli
jesteś już bogaty, plan bogatego ojca może ci pomóc stać się
bogatszym i szczęśliwszym, przekraczając nawet granice twoich
najśmielszych marzeń.
Czwarta decyzja: Zdecyduj, gdzie chcesz dokonywać swoich
operacji finansowych
Bogaty ojciec często mawiał, że możesz dostrzec różnicę
pomiędzy bogatymi, biednymi i średnią klasą wiedząc, dokąd
udają się, aby otrzymać pieniądze lub gdzie załatwiają
swoje sprawy finansowe.
Mówił on, że "Bankiem biednego człowieka jest
lombard". Lombard pożycza pieniądze pod zastaw
"aktywów", których nie uznałby bank. Gdy biednej
osobie brakuje gotówki, często udaje się do lombardu i daje w
zastaw swoją piłę mechaniczną, kuchenkę mikrofalową, biżuterię,
telewizor, narzędzia czy zegarki. Lombard daje jej kilka groszy
za każdą złotówkę wartości, ponieważ to, na co biedni
wydają pieniądze, po dokonaniu zakupu nie posiada zbytniej
wartości. Lombard zarabia pieniądze stosując dozwolony prawem
lichwiarski koszt zaciągania pożyczki.
Średnia klasa posiada moc kredytową pozwalającą użyć banków,
oszczędności i pożyczek lub spółdzielczych banków
kredytowych. Popularną formą kredytu wśród tej grupy jest
karta kredytowa, którą dość łatwo można otrzymać.
Bogaci również używają banków. Jednak często używają
innych banków. Używają sekretów bankierów dotyczących
inwestowania, znajdują prywatny kapitał należący do bogatych
osób albo używają pieniędzy pochodzących z funduszy
emerytalnych i firm ubezpieczeniowych lub rynku akcji. Bogaci,
którzy odnoszą sukcesy jako biznesmeni, mają niewiele problemów
ze znalezieniem dużych sum pieniędzy i to na lepszych
warunkach oprocentowania niż inni.
Zdecyduj więc, gdzie będziesz załatwiał swoje sprawy
finansowe.
Piąta decyzja: Mądrze wybieraj swoich znajomych i partnerów
Jednym z powodów tego, że bogaci się bogacą jest fakt, że
spędzają czas z innymi bogatymi ludźmi. Większość z moich
najlepszych inwestycji pochodzi od bogatych znajomych, a nie od
maklerów giełdowych czy maklerów od nieruchomości. Ważne
jest, aby wiedzieć, czy aspiracją danej osoby jest być
bogatym, żyć wygodnie, czy po prostu przeżyć. Znajomi, którzy
chcą jedynie żyć wygodnie lub po prostu przeżyć, nie
zrozumieją, dlaczego chcesz być bogatym i nieświadomie mogą
ciągnąć cię w dół. Poza tym, rady jakie otrzymuję od
ludzi, którzy chcą jedynie żyć wygodnie, są zazwyczaj
informacją na temat inwestycji, której nikt nie chce.
Jak znaleźć ludzi, którzy są bogaci lub chcą być bogaci?
Bogaty ojciec posiadał na to prostą odpowiedź: "To, kogo
znasz, zależy od tego, co wiesz. Jeśli chcesz zmienić swoje
znajomości - zmień to, co wiesz". Zatem najważniejszą
inwestycją, jaką możesz poczynić, jest inwestycja w swoją
finansową edukację i doświadczenie związane z finansami.
Najpierw zainwestuj w tę wiedzę, a grono ludzi, z którymi spędzasz
czas, zmieni się.
Szósta decyzja: Daj sobie czas
Na zbudowanie biznesu czy portfela inwestycyjnego potrzeba
czasu. Budowanie biznesu nie jest tym samym, co podjęcie pracy
na etacie. Mając pracę, oczekujesz, że otrzymasz zapłatę
wkrótce po jej rozpoczęciu. Posiadając biznes możesz nie
otrzymywać zapłaty przez całe lata, o ile w ogóle coś
otrzymasz. Dlatego zalecam, aby trzymać swoją codzienną pracę
i zacząć biznes po godzinach.
90% biznesów upada w ciągu pierwszych pięciu lat. Moim
zdaniem istnieją dwie przyczyny tej smutnej statystki. Jedną
jest brak wiedzy i doświadczenia. Biznes nie jest czymś, czego
możesz się nauczyć w szkole. Biznes to połączenie ogólnie
uznanej edukacji, doświadczenia i odwagi.
Drugim powodem jest brak pieniędzy. Wszyscy słyszeliśmy
powiedzenie: "Zabił kaczkę, która znosiła mu złote
jajka". Wielu ludzi, zaczynając biznes, zabija swoje małe
kaczątko zanim jest wystarczająco dorosłe, aby zniosło złote
jajko. Innymi słowy, większość małych biznesów nie posiada
dostatecznego kapitału, co oznacza, że właściciel nowego
biznesu próbuje utrzymać siebie, a często i swoją rodzinę,
przy pomocy biznesu, który jeszcze nie idzie pełną parą.
Biznes zostaje pozbawiony gotówki w czasie, gdy najbardziej jej
potrzebuje, aby się rozwijać.
Siódma decyzja: Zacznij od czegoś małego, ale miej wielkie
marzenia
W 1975 r. zdałem sobie sprawę z tego, że moje 700 dolarów
oszczędności nie było wielką sumą w porównaniu z setkami
milionów dolarów Mike'a, które szybko rosły w miliardy dolarów.
Na początku czułem się zrezygnowany, chcąc dać za wygraną
i mówiąc sobie: "To się na nic nie zda. Nigdy nie będę
miał więcej niż Mike". Następnie jednak doszedłem do
wniosku, że jeśli będę kontynuował taki proces myślenia,
nie tylko nie będę mógł mieć więcej niż Mike, ale nigdy
niczego nie będę miał w nadmiarze. Porównywałem siebie do
Mike'a i próbowałem konkurować z nim, zamiast użyć go jako
inspiracji i mentora. Tego wieczoru zdecydowałem więc mieć
wielkie marzenia i zacząć od czegoś małego.
Wielu ludzi zaczyna od czegoś małego i pozostaje na tym
etapie, gdyż ich marzenia są małe. Według mnie, wielkie
marzenia są ważne, gdyż zawierają składniki istotne w osiąganiu
sukcesu: nadzieję, pragnienie, pasję, energię, żywotność,
wiarę, siłę napędową, inspirację i umiejętność
tworzenia. Te elementy nadają wartości naszemu życiu.
Zatem miej odwagę posiadać wielkie marzenia. Marzenia o
wspaniałościach, które oferuje ten świat. Napisz plan, który
ukaże, jak możesz spełnić swoje marzenia i każdego dnia
czytaj ten plan. Rozmawiaj z ludźmi na temat swoich marzeń,
nawet z tymi, którzy je krytykują. Następnie użyj tej
krytyki do spotęgowania swoich pragnień.
Ósma decyzja: Musisz się ograniczyć, zanim się rozrośniesz
W 1975 r. zaplanowałem, że szybko osiągnę wielkie bogactwo.
Najpierw jednak musiałem zacisnąć pasa, zanim mogłem się
rozrosnąć. Przez ostatnie 10 lat nie dbałem należycie o
swoje pieniądze. Na studiach potrafiłem wydawać dużo pieniędzy
na dobrą zabawę. W Wietnamie rozwinąłem w sobie odruch
korzystania z życia do maksimum, ponieważ jutro mogłem już
nie żyć. Jeżeli zamierzałem teraz iść do przodu, najpierw
musiałem się trochę cofnąć. Zamiast grać w golfa, rugby i
tenisa, skupiłem się tylko na rugby. Zamiast spędzać
wieczory w klubach lub oglądając telewizję, musiałem powrócić
do nauki. Zamiast próbować być wszędzie i robić wszystko,
zdecydowałem się skupić. Zacząłem robić więcej, obejmując
mniejszy zakres.
Bez względu na to, co robiłeś wczoraj, jeśli chcesz aby w
przyszłości ci się wiodło pod względem finansowym, może będziesz
musiał zapomnieć o przeszłości i ograniczyć swoją
dzisiejszą działalność. Wszystko po to, abyś mógł lepiej
prosperować jutro.
Dziewiąta decyzja: Szybciej wzrastaj
Problem związany z małym biznesem czy
wynajmowaniem innym
ludziom jednorodzinnego domku polega na tym, że sam musisz
wykonywać całą pracę. Robisz wszystko sam, ponieważ nie
starcza pieniędzy na opłacenie menedżera. Jesteś zatem właścicielem
i menedżerem. Bardzo często ktoś zaczyna kupować nieruchomości
i szybko zarzuca to, gdyż praca jest ciężka, a zapłata
niska. Osoba taka zaczyna, posiadając mały plan i pozostaje małą.
Aby biznes czy inwestycja należycie dla nas funkcjonowały, w
większości przypadków musisz stać się dużym. Zamiast
kupować tylko dwie nieruchomości na wynajem, zaplanuj nabycie
co najmniej 20 nieruchomości, tak szybko, jak to możliwe. (Ale
najpierw upewnij się, że wiesz, co robisz). Posiadając 20
nieruchomości możesz pozwolić sobie na przekazanie zarządzania
w profesjonalne ręce, jeśli przepływ pieniężny jest
odpowiedniej wielkości, lub możesz zamienić 20 mieszkań na
jeden dom z apartamentami lub na budynek biurowy. To samo się
tyczy biznesów, szczególnie franchisingu, itp. Jeśli
posiadasz tylko jeden franchising, jesteś szefem kuchni,
pomywaczką, właścicielem i menedżerem. Jeżeli masz ich 20,
twoje szanse na znalezienie wolności są o wiele większe.
Ludzie, którzy mają małe marzenia, myślą w kategoriach małych
rzeczy i prowadzą mały biznes - pracują najciężej i są
najgorzej opłacani. Zatem tamtego wieczoru 1975 r. ślubowałem
sobie skupić się, nabyć wiedzę, zdobyć doświadczenie, zacząć
od czegoś małego i urosnąć tak szybko, jak to możliwe.
Zawsze wspominam słowa bogatego ojca: "Im większe
budujesz aktywa, tym mniej pracujesz i tym większe zdobywasz
pieniądze".
W 1975 r. wiedziałem, że jeśli szybko chcę zdobyć majątek,
muszę być hojny. Gdybym był chciwy i sknerzył, osiągnięcie
wielkiego majątku trwało by dłużej. Zdecydowałem więc działać
w kwadrancie "B" (właściciel biznesu), zamiast iść
w ślady mojego biednego ojca i wspierać się ideami związków
zawodowych i ich systemem ochrony pracownika. Wiedziałem, że
muszę się skupić na większej ilości pracy za mniejsze pieniądze
i działać na rzecz większej liczbie ludzi. Musiałem się
skupić na dzieleniu się moim bogactwem z tyloma ludźmi, z
iloma było to możliwe.
Zatem dziesiąty krok polega na byciu szczodrym i dzieleniu
się z innymi. Jeżeli to robisz, staniesz się o wiele
bogatszy niż ci, którzy pracują tylko dla siebie.
Każdego dnia musimy dokonywać wielu wyborów i nieustannie
musimy powtarzać proces dokonywania wyboru na drodze, którą
sobie obraliśmy. Jeśli wybrałeś bycie bogatym, użyj tych
dziesięciu decyzji, aby znaleźć swoją drogę i podążać w
obranym kierunku.
Sekrety
najbogatszych.
Czy chciałbyś
urzeczywistnić swoje cele? Może chciałbyś prowadzić własny
biznes, zwiększyć swoje dobra materialne lub odnieść
sukces jako artysta? Choć nie istnieje jedna droga prowadząca
do garnca ze złotem, wielu ludzi, bez względu na posiadane
umiejętności, odkryło swoją drogę.
Obojętnie, czy chcesz iść śladami wielkich finansistów, sławnych
polityków, czy aktorów filmowych - istnieją pewne wspólne
zasady postępowania, których każdy z nich przestrzegał. W
wielu przypadkach dzielili się oni swymi sekretami, więc możesz
podążyć ich śladami.
„Jeśli chciałbyś poznać drogę prowadzącą na
szczyt góry, spytaj o nią osobę, która przebywa ją w tę
i z powrotem” - powiada starożytny mędrzec Zenrin. Czy
istnieje lepszy sposób na poznanie sekretów niż spytanie
kogoś, kto je odkrył?
Jakiego rodzaju cele chciałbyś zrealizować? Jak wiele wysiłku
jesteś gotowy w to włożyć? Możesz zechcieć zdobyć pieniądze
na dodatkowe rzeczy, pieniądze na zbudowanie wielkiej firmy
lub pieniądze na swoje utrzymanie, gdy będziesz tworzył
swoje artystyczne dzieło.
Być może chcesz podjąć ryzyko rozpoczęcia czegoś nowego
w swoim życiu. Możesz zechcieć otworzyć własny biznes, poświęcić
swoje siły na karierę artystyczną lub spożytkować owoc
swojego rocznego wysiłku na wspaniałe wakacje, które sobie
zafundujesz kilka razy w roku.
Co Cię uszczęśliwi? Satysfakcja z osiągniętego sukcesu
przybiera wiele form. Ludzie poszukują nie tylko finansowych
fortun, ale również celu mającego swe korzenie w starożytności
- spokoju ducha.
Obawiasz się czegoś? Być może jesteś zaniepokojony swoim
zdrowiem lub samopoczuciem swojej rodziny? Możesz obawiać się
dodatkowych kosztów związanych z kształceniem, rachunków
za leczenie czy stale wzrastającego kosztu życia.
Istnieją sposoby wydostania się z niekończącego się cyklu
obaw, stresu i lęków. W jednej chwili możesz wznieść się
ponad kręcący wkoło wir przetrwania, aby osiągnąć to, o
czym marzysz. Gdy jesteś gotowy spożytkować cały swój
wysiłek na urzeczywistnienie swoich celów - ODNIESIESZ
SUKCES.
Czym są bogactwa?
Największym atrybutem bogactw są pieniądze. Będąc
powszechnym pragnieniem, pieniądze materializują bogactwo,
czyli są tym, co umożliwia całą resztę.
Czy poszukujesz finansowego zabezpieczenia na czas emerytalny,
na edukację lub na przyjemności? Bogactwa są przelewającą
się obfitością mienia materialnego - w postaci domów,
samochodów, łodzi, mebli - tego wszystkiego, co zawsze chciałeś
mieć.
Wieki temu Horacy napisał: „Prawo określa, czy możesz,
ale nade wszystko możesz robić pieniądze”. Dla wielu
ludzi to jest droga do szczęścia, lekarstwo na bolączki i
sposób na spokój.
Dla innych bogactwo przybywa w formie satysfakcji osiągniętej
z osobistej niezależności. Satysfakcję generuje zadowolenie
z wykonywanego zajęcia czy osiąganych celów. To uczucie
zadowolenia i pewności siebie uzyskane dzięki dobremu
wykonaniu wyznaczonego zadania. Bogactwa są ściśle powiązane
z sukcesem.
A z sukcesem wiąże się sława i uznanie z powodu zajmowanej
pozycji. Sukces może być uczuciem zadowolenia wynikającym z
nagrody otrzymanej za nasz wysiłek lub entuzjazmem i żywotnością
pobudzoną posiadaniem uznania.
Historia pokazuje, że ludzie, którzy posiadali bogactwa, często
zawdzięczali je ciężkiej pracy, pilności i wierze w
siebie. Inni posiedli bogactwa dzięki odwadze, genialności i
wigorowi.
W przypadku zaś wielu innych nie było to nic nadzwyczajnego,
poza pragnieniem urzeczywistnienia swoich marzeń.
Bez względu na to, czego chcesz - milionów dolarów, uznania
jako artysty czy osobistej niezależności - posiadasz możliwość
zrobienia swojego życia tak bogatym, jak tego pragniesz.
Pomyśl o tym, czego pragniesz najbardziej. Być może nie
jest to twarda gotówka, ale to, co pomoże ci osiągnąć ten
cel. Być może są to uczucia wypływające z satysfakcji, że
stworzyłeś coś pięknego lub wyjątkowo trwałego.
Możesz pragnąć osiągnięcia wolności osobistej, która
wyzwoli Cię od cotygodniowej pracy i pozwoli zamieszkać tam,
gdzie chcesz. Być może poszukujesz w życiu czegoś znaczącego,
czegoś innego niż to, co można kupić za pieniądze? Bez
względu na to jakie są Twoje cele i jak trudno wydają się
być osiągalne - posiadasz możliwość stania się tym, kim
chcesz być. Rozglądnij się. Czy potrafisz zobaczyć siebie
otoczonego bogactwami?
Wyobraź sobie świat otwarty przed Tobą na oścież, gotowy
do ukształtowania się na podobieństwo Twoich marzeń,
gotowy do urzeczywistnienia Twoich pragnień. „Dlaczego
więc świat jest moją ostrygą” - napisał Szekspir -
„którą otworzę szpadą?”
Kto odnosi sukcesy?
Wielu ludzi, którzy zdobyli światową fortunę, urodziło się
w niezasobnej rodzinie. Każdego rodzaju człowiek może odnieść
sukces. Istnieją święci i łotry, bezinteresowni i złodzieje,
poeci i politycy, młodzi i starzy. Dla sukcesu nie istnieją
ograniczenia myślowe czy fizyczne granice.
Sukces przychodzi do tych, którzy myślą o nim i zabiegają
o niego. Choć na przełomie XIX i XX wieku wielu bogatych
finansistów nie posiadało formalnego wykształcenia,
pokonali tę trudność i doszli do sławy.
Niektórzy ludzie od najmłodszych lat zmierzają do osiągnięcia
pojedynczego celu i często osiągają go, gdy jeszcze wciąż
są młodzi. Inni podejmują ryzyko nowych wyzwań w późniejszym
wieku i również osiągają sukces.
Bez względu na to, jakie masz zadania, jakie istnieją
przeszkody – możesz osiągnąć sukces – podobnie
jak każdy inny człowiek. Poznawaj więc biografie ludzi, którzy
zdobyli uznanie w dziedzinie, która jest Twoim kręgiem
zainteresowań. Przestudiuj, jak oni zrealizowali swoje cele.
Nie obawiaj się, iż nie posiadasz czegoś, co oni posiadali.
Daniel Webster rzekł: „Na górze zawsze jest
miejsce”.
Tworzenie własnego przekonania
Atrybutem, który posiada każda
osoba osiągająca sukces,
jest determinacja w osiągnięciu wyznaczonego celu.
„Moje najwyższe aspiracje sięgają promieni słońca.
Mogę spojrzeć w górę i zobaczyć ich piękno, uwierzyć w
nie i próbować podążać tam, dokąd wiodą” napisała Louisa May Alcott. A jakie są Twoje pragnienia? W jaki sposób
Ty możesz uformować z nich cele ostateczne, które chcesz
osiągnąć? Lawrence Peter napisał: „Jeżeli nie wiesz
dokąd zmierzasz, prawdopodobnie dotrzesz gdzieś
indziej”.
Być może uczysz się rzemiosła lub nabywasz jakichś umiejętności.
Może zostałeś zablokowany na szczeblu kariery zawodowej. Możesz
też odczuwać ograniczenia narzucone przez swoją rodzinę
lub otaczające Cię środowisko. Ku jakiej gwieździe
zmierzasz? Don Marquis napisał: „Do nas należy świat,
w którym ludzie nie wiedzą czego chcą i są gotowi na
wszystko, aby go zdobyć”.
Poświęć czas na przemyślenie własnych aspiracji. Spójrz
do swego wnętrza, aby poznać swoje prawdziwe odczucia.
Prawie każdy nosi w sobie znamiona sławy i fortuny, ale
przywdziej ubiór, który pasuje na Ciebie.
Przekonanie o czymś wymaga zastosowania w działaniu określonych
wartości. Musisz być szczery i przyjąć na siebie wszelką
odpowiedzialność. Aby działać w kierunku osiągnięcia
swoich celów, potrzebujesz też własnej dyscypliny.
Czy jesteś przygotowany na zrealizowanie swoich marzeń? Czy
potrafisz urzeczywistnić je w swoim umyśle? Czy poświęcisz
całe swoje istnienie w celu osiągnięcia tego, czego
pragniesz?
O własnych siłach
Większość milionerów – to nie są konformiści.
Podobnie jak większość sławnych aktorów i artystów.
Pisarze są znani ze swojego indywidualizmu i ekscentryzmu.
Nawet jeśli na swojej drodze natrafisz na pomoc, Twoje
przekonania i cele są Twoim własnym interesem. Mentorzy często
biorą ludzi pod swoje skrzydła, aby ich uczyć i zasilać
energią. Duchowi przewodnicy wskażą Ci drogę prowadzącą
do osiągnięć. Zawsze jednak jesteś na własnej drodze do
celu.
Kultywuj uczucie sprawiedliwości i rozwijaj umiejętność
podejmowanie decyzji. Współpracuj z innymi i rozwiń własne
poczucie godności. Posłuchaj krytyki i rad, które wydano w
dobrej wierze, ale po ich wnikliwej ocenie. J. Paul Getty
powiedział: „Radzę młodym milionerom, aby byli
sceptyczni w dawaniu rad. Powinni dawać rady samym sobie;
powinni tworzyć własne opinie”.
Lord Byron napisał: „Samotny brzeg ma w sobie coś z
uniesienia”. Jeśli więc osiąganiu Twoich celów
towarzyszy rozwaga i szczerość, na szczycie tej drogi
znajdziesz ciepło i miłość, a nie lodowatą samotność
opisywaną przez zazdrosnych ludzi.
Miej uszy zamknięte na negatywne opinie i krytycyzm, mające
na celu wyrządzenie Ci krzywdy. Wolter tak napisał o
ludziach, którzy krytykują: „Nie mając nigdy możliwości
na odniesienie sukcesu w świecie, mszczą się, mówiąc o
nim źle”.
Wykorzystaj moment
Ludzie są oceniani na podstawie tego, co myślą i co mówią.
Jednak prawdziwym miernikiem ich charakteru jest to, co robią.
Każdy, kto osiągnął sukces i fortunę – dokonał
tego poprzez działanie.
William Jennings Bryan napisał: „Przeznaczenie nie jest
dziełem przypadku, ale dziełem wyboru; to nie jest coś, na
co się czeka, ale coś, co ma byś osiągnięte”.
Wybór drogi, jaką podążasz, często ukazuje Ci się jako
życiowa okazja. „Niewielu rozpoznaje okazję, ponieważ
pojawia się ona w przebraniu ciężkiej pracy” -
powiedział Cary Grant.
Nie pozwól, aby okazje przeszły obok Ciebie, gdy się nad
nimi zastanawiasz i twórz nowe, gdy je dostrzeżesz.
„Rozsądni ludzie tworzą więcej okazji, aniżeli ich
napotykają” rzekł Francis Bacon.
Jakiego rodzaju okazje możesz wykorzystać? Woolworth zauważył
zapotrzebowanie na małe niedrogie rzeczy i otworzył sieć,
która zarobiła miliardy. Wriggly zaczął od rozdawania
gumy, która była premią dołączaną do sprzedawanych
rzeczy i zauważył okazję do zarobienia pieniędzy na tej
gumie, gdyż był na nią duży popyt.
Wszyscy ludzie na świecie, którzy osiągnęli sukces,
odkryli okazję związaną z ich specjalnymi uzdolnieniami i
wykorzystali to. Po co czekać na stosowny moment? Nigdy nie
było lepszego czasu, aniżeli teraźniejszy.
Lewis Carrol napisał: „Czasami, będąc jeszcze przed
śniadaniem, byłem skłonny uwierzyć nawet w sześć niemożliwych
rzeczy”. Zbierz swoje niemożliwe marzenia i spraw, aby
się urzeczywistniły.
Jak oni myślą?
Każdego roku rodzą się tysiące potencjalnych milionerów.
Wygenerowanie
miliona dolarów jest coraz bliższe naszego
portfela. Jakich rad słuchają ci, którzy „robią”
pieniądze?
Arystoteles Onassis pracował 18 godzin na dobę, aby utrzymać
swoją fortunę. Zaczął jako spawacz i wciąż dążył do
celu prowadzącego na szczyt. Powiedział kiedyś:
„Musisz myśleć o pieniądzach w dzień i w nocy.
Powinieneś nawet śnić o nich, gdy śpisz”.
John D. Rockefeller, junior, rzekł: „Wierzę w powagę
pracy, czy to przy użyciu rąk czy też głowy. Każdej
osobie należy się od świata okazja do zarobienia na życie”.
J. Paul Getty tak oceniał swoją ciężką pracę: „Nie
mam kompleksów z powodu bogactwa. Ciężko zapracowałem na
swoje pieniądze, produkując rzeczy, których ludzie
potrzebują”.
Nawet przysłowie mówi, że: „Każdy trud niesie z sobą
korzyści”.
Richard Bach, autor „Mewy”, napisał: „Nigdy
nie przychodzi ci na myśl życzenie, które nie posiada również
mocy, pozwalającej je spełnić. Może jednak zaistnieć
potrzeba zapracowania na to”.
Władczyni brytyjskiego imperium, królowa Wiktoria, ostrzegała:
„Nie jesteśmy zainteresowani możliwością
przegranej”.
Ustanów cel
Czego pragniesz? Czy poszukujesz
finansowego zabezpieczenia,
uznania dla swojego profesjonalizmu czy może duchowych osiągnięć?
A może chcesz się lepiej wpasować w grupę społeczną lub
bardziej twórczo wyrażać swój talent? Ustanów cele, które
chcesz osiągnąć.
Następnie zmień naturę swojego celu, przekształcając go z
marzenia w pragnienie. Chcesz przecież, aby cel ten się
zrealizował, a nie pozostał jedynie życzeniem. Aesop rzekł:
„Upewnij się, że nie tracisz istoty rzeczy - i nie łapiesz
cienia”. Dokładnie określ to, czego chcesz i zacznij
to zdobywać”.
Nie daj się wymanewrować przez siebie samego, odkładając
sprawy na później – szczególnie, gdy chcesz osiągnąć
coś, co jest związane z działaniem artystycznym.
Pisarz Thomas Wolfe napisał: „Ulegałem rozkosznej
iluzji sukcesu, którą wszyscy odczuwamy, gdy marzymy o książkach,
które zamierzamy napisać – zamiast tak naprawdę
dokonać tego. Stanąłem twarzą w twarz z tym faktem i nagle
zdałem sobie sprawę, iż tak bardzo poświęciłem w tej
walce swoje życie i swoją niezależność, że muszę stawić
czoła wyzwaniu napisania książki, bo w przeciwnym razie
zostanę zniszczony”.
Czy potrafisz dostrzec to, czego chcesz? Jeśli pragniesz
materialnego dostatku, który mogą zapewnić pieniądze, jaki
cel zapewni Ci te pieniądze? Czy pragniesz prestiżu
posiadania własnego biznesu? Jaki rodzaj biznesu chcesz
rozpocząć?
Gdzie się znajdują wyczekujące na Ciebie okazje? Rozmawiaj
z tymi, którzy zajmują się interesami, jakie sam chcesz
prowadzić. Nawiąż znajomości w kołach pisarzy i artystów,
jeśli to jest krąg Twych zainteresowań. Czytaj książki i
artykuły związane z dziedziną, na którą kierujesz swoje
wysiłki. Jak możesz osiągnąć swój cel?
„Jeśli nie chcesz pracować, musisz zapracować
wystarczająco dużo pieniędzy, abyś nie musiał pracować”
– napisał Ogden Nash. Czyż tak nie jest? Pieniądze
„robią” pieniądze; sukces rodzi sukces. Jednak
nie zawsze. W jaki sposób możesz opanować takie myślenie,
które pomoże Ci zdobyć nagrodę?
Henry David Thoreau napisał: „Opanowałem to dzięki
swojemu eksperymentowaniu: jeśli z ufnością posuwasz się w
kierunku swoich marzeń i usiłujesz żyć tak, jak to sobie
wyobrażasz - napotkasz sukces”.
Miej wielkie marzenia i przywódź na myśl swój sukces. Czy
widzisz siebie w wielkim domu? A może wyobrażasz sobie swoje
dzieło wystawione w galerii sztuki? Czy potrafisz dostrzec
swoją książkę w druku i wyobrazić sobie uczucie, gdy
trzymasz ją w rękach? Jakie jest to uczucie bycia osobą, która
osiągnęła sukces? Uwierz, że to Ty jesteś tą osobą i że
to Ty pochwyciłeś go w swoje dłonie. To jest sposób, w
jaki inni osiągnęli sukces i znaleźli się na szczycie.
Następnie poświęć uwagę podstawom. Sprecyzuj to, co
chcesz osiągnąć. Ile pieniędzy chcesz posiadać, dokładnie
określając datę, i kiedy ma to nastąpić. Określ też dokładnie,
co takiego zamierzasz robić, aby zarobić te pieniądze.
Trzymaj się realiów, ale ustanów krótkoterminowe cele.
Zapisz to wszystko. Ile zamierzasz mieć pieniędzy za 6 miesięcy,
a ile za rok. Powtarzaj sobie wszystko, aż uczucie posiadania
zadomowi się w Tobie na dobre. Następnie powtarzaj to dwa
razy dziennie, aż zapadnie w Twoją podświadomość, aż
stanie się Twoim jednoznacznie określonym celem.
„Naturą celu jest trwanie, zaś naturą człowieka
wytrwanie przy tym celu” - napisał A. E. Housman.
Klucze do sukcesu
Ułatwiaj ludziom kontakty ze sobą. Będą reagować
stosownie do Twoich potrzeb, jeśli Ty będziesz robił to
samo. Współdziałaj z nimi. Obdarzaj zaufaniem tych, którzy
na to zasługują i którzy się starają. Nie przypisuj sobie
cudzych zasług.
Doceniaj swoją wartość. Nie rób niczego, co nie przysporzy
chwały poczuciu własnej godności. Postępuj tak, aby
odzwierciedlało to Twoje własne wartości.
W skupieniu słuchaj opinii innych ludzi. Następnie rozważ
swoje działanie. Kultywuj dobre stosunki z ludźmi, którzy
mają coś dobrego i ważnego do powiedzenia.
Bierz udział w życiu. Bądź aktywny podczas spotkań i działań
związanych z interesami. Bierz udział w bezinteresownych
przedsięwzięciach organizacji i grup ludzi. Interakcja z
innymi będzie stymulować Twoje uczucie sukcesu.
Czuj się wart celów, które chcesz osiągnąć. Wiedz, że
możesz tego dokonać i jest to stosowne dla Ciebie.
Stawiaj czoła swoim wyzwaniom. Nie twórz niemożliwych celów,
ale zawsze mierz wysoko.
Bądź zrelaksowany i bądź sobą. Każdy z nas jest inny i
tak samo wspaniały, jak każda inna osoba. Nie prześladuj
siebie tym, co sądzisz, że inni myślą o Tobie.
Nie pław się w sukcesie, tylko korzystaj z niego. Kiedy już
osiągniesz swój pierwszy cel, realizuj następny. Pieniędzy,
które zarobiłeś, użyj do nabycia nagrody, której
wyczekiwałeś. Następnie podejmuj kolejne wyzwania.
Nie bądź ochoczy w krytykowaniu osiągnięć innych ludzi.
Dowiedz się, jak doszli do swoich osiągnięć i ucz się od
nich.
Nigdy nie używaj wybiegów. Nie kryj się za cudzymi plecami.
|